Maciej Orłoś od dawna pokazuje, że metryka nie musi mieć wpływu na jakość życia. Popularny prezenter, który niedawno ponownie stanął na ślubnym kobiercu, nie ukrywa, że dziś czuje się szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej. Choć z optymizmem patrzy w przyszłość, jest jedno wspomnienie z dzieciństwa, które do dziś wraca do niego z nutą żalu.
Związek dziennikarza z Pauliną Koziejowską od początku wzbudzał zainteresowanie. Spora różnica wieku nie przeszkodziła jednak zakochanym w budowaniu trwałej relacji. Z czasem para zdecydowała się powiedzieć sobie “tak”, a sam Orłoś wielokrotnie podkreślał, że u boku żony przeżywa wyjątkowy etap swojego życia.

Po trzech zakończonych małżeństwach prezenter nie ukrywa, że odnalazł spokój i poczucie spełnienia. Dziś z dużym dystansem patrzy na przeszłość i przekonuje, że życie po sześćdziesiątce może być pełne energii i nowych możliwości.
Przy okazji swoich 66. urodzin podzielił się refleksjami na temat wieku i codzienności. Jak przyznał, właśnie teraz czuje się naprawdę dobrze i uważa, że dojrzałość może być jednym z najlepszych okresów w życiu.
– Życie zaczyna się po sześćdziesiątce, a nawet po sześćdziesiątce piątce. Naprawdę. Jest wspaniale. Trzeba tylko dbać o zdrowie i cieszyć się tym, co przynosi każdy dzień – mówił.

Prezenter został również zapytany o decyzje, których mógłby dziś żałować. Odpowiedział, że nie lubi rozpamiętywać przeszłości ani zastanawiać się, jak wyglądałoby jego życie, gdyby kiedyś wybrał inną drogę.
Podkreślił, że w każdym momencie podejmował decyzje najlepiej, jak potrafił. Z tego powodu nie ma poczucia straconych szans ani niewykorzystanych okazji. Wręcz przeciwnie – uważa, że zawodowo miał możliwość realizowania wielu różnych projektów, dlatego nie odczuwa niedosytu.

Jest jednak jedna historia, która do dziś pozostała w jego pamięci.
Maciej Orłoś wrócił wspomnieniami do dzieciństwa i opowiedział o egzaminie do szkoły muzycznej. Miał wtedy zaledwie sześć lub siedem lat. Jak wspomina, posiadał dobry słuch muzyczny i śpiewał w chórze, dlatego wydawało się, że dostanie się do szkoły nie będzie problemem.
Stało się jednak inaczej.
– Jedyne, czego mogę żałować, to tego, że nie poszedłem do szkoły muzycznej. Miałem egzamin, ale mnie nie przyjęli. Podobno uznali, że za bardzo się stresowałem. Nie pamiętam tego, ale takie było uzasadnienie. Dziwne uzasadnienie – przyznał.

Choć tamta decyzja zamknęła przed nim muzyczną drogę, nie wpłynęła na jego późniejszą karierę. Maciej Orłoś stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych prezenterów telewizyjnych w Polsce i do dziś pozostaje aktywny zawodowo, jednocześnie podkreślając, że najważniejsze jest czerpanie radości z życia i niewracanie myślami do tego, czego nie da się już zmienić.