Przez lata ich relacja była jedną z tych, o których mówiło się najczęściej. Powroty, rozstania, nowe początki i kolejne próby budowania wspólnego życia sprawiły, że historia Marceli Leszczak i Michała Koterskiego regularnie budziła emocje. Dziś jednak wygląda na to, że celebrytka patrzy już w zupełnie inną stronę.
Ich znajomość zaczęła się ponad dekadę temu i od początku rozwijała się bardzo intensywnie. Spotkanie w sylwestrową noc szybko przerodziło się w poważne uczucie. Michał Koterski wielokrotnie opowiadał później, że niemal od razu poczuł, że właśnie spotkał kobietę swojego życia. Niedługo później kupił pierścionek zaręczynowy, a Marcela przekazała mu wiadomość, która zmieniła wszystko — spodziewali się dziecka.

Narodziny syna otworzyły nowy etap, ale z biegiem czasu codzienność zaczęła wystawiać ich relację na coraz większą próbę. W 2021 roku doszło do rozstania i Marcela wraz z synem wyprowadziła się. Michał zaczął układać życie obok Dagmary Bryzek, choć nie ukrywał, że dla dobra dziecka byłby gotów na wiele.
Los jednak jeszcze raz ich do siebie przyciągnął. Ponownie zdecydowali się spróbować, pojawiły się drugie zaręczyny — symbolicznie dokładnie tam, gdzie pierwsze, w kaplicy św. Kingi w Wieliczce.

Potem przyszła długo odkładana ceremonia ślubna. Para powiedziała sobie „tak” podczas uroczystości na plaży na Florydzie, a po dopełnieniu formalności w Polsce wydawało się, że najtrudniejsze mają już za sobą.
Rzeczywistość napisała jednak inny scenariusz.
Po kolejnym rozstaniu Marcela nie została sama na długo i szybko zaczęto mówić o nowej relacji. Wiele osób uznało wtedy, że to raczej próba oddechu po emocjonalnym czasie niż początek czegoś trwałego. Ostatecznie ta znajomość zakończyła się szybciej, niż zdążyła się na dobre rozwinąć.
Dziś Leszczak mówi już zupełnie innym tonem.
Celebrytka przyznała, że po latach funkcjonowania w związku chce dać sobie przestrzeń i skupić się na własnych potrzebach.

„To jest moja era, teraz, znaczy nie tylko teraz, zawsze byłam skupiona na swojej rodzinie, na sobie, na swoich celach, na swoich potrzebach i czuję, że to jest początek czegoś dobrego. Zawsze jest tak, że pewne drzwi się zamykają, pewne drzwi się otwierają, ja idę do przodu cały czas, nie oglądam się za siebie. Można powiedzieć, że teraz daję sobie czas na bycie singielką i mam się z tym dobrze. Ostatnie 10 lat byłam w relacji, więc siłą rzeczy dobrze sobie zrobić jakąś przerwę”.
Wygląda więc na to, że tym razem zamiast kolejnych wielkich deklaracji Marcela wybiera spokój, własne tempo i życie bez presji budowania nowej relacji.