Magdalena Zawadzka od lat należy do grona tych artystek, których przedstawiać właściwie nie trzeba. Dla wielu widzów jej nazwisko natychmiast przywołuje dwa obrazy — Basię Wołodyjowską i Oleńkę Billewiczównę. Sama aktorka patrzy jednak na swoją drogę zawodową znacznie szerzej i właśnie postanowiła o tym przypomnieć.
Podczas rozmowy w programie „Viva! Bez Tabu” prowadzonej przez Mariolę Bojarską-Ferenc pojawił się temat imponującego dorobku aktorki. W pewnym momencie padła informacja, że na przestrzeni kariery stworzyła około 150 ról filmowych i teatralnych.

Zawadzka nie czekała długo z reakcją.
Choć zrobiła to z uśmiechem i spokojem, od razu weszła w słowo prowadzącej i zaznaczyła, że liczba, która właśnie padła, nie oddaje rzeczywistej skali jej pracy.
„Miło mi, że jesteśmy oglądane. Chciałam tylko małe sprostowanie. 150 to troszeczkę za mało, jak na mnie tych ról, dlatego że okazało się ostatnio, że teatr na żywo, czyli ten prawdziwy teatr plus teatr telewizji, to już jest ponad 200 ról i filmy, a jak jeszcze doszły do tego role w Teatrze Polskiego Radia, to jest ponad 400” — wyjaśniła.

To był moment, który zwrócił uwagę nie tylko dlatego, że aktorka poprawiła prowadzącą. Bardziej chodziło o coś innego — o przypomnienie, jak ogromny i różnorodny jest jej artystyczny dorobek.
Zawadzka podkreśliła później, że nie chodzi jej o bicie rekordów ani udowadnianie czegokolwiek. Zależało jej jedynie na tym, by nie sprowadzać całej wieloletniej pracy do dwóch kultowych postaci, które najmocniej zapisały się w pamięci widzów.

„Nie chwalę się, tylko chcę powiedzieć, że ich było więcej i że nie tylko Basia i Oleńka” — dodała.
Po dekadach pracy na scenie, planie filmowym i w radiu aktorka nadal pokazuje, że za rozpoznawalnymi rolami stoi znacznie większa historia niż ta, którą najczęściej pamięta publiczność.