Kinga Rusin ogłosiła decyzję z partnerem. Po tych słowach wszystko stało się jasne

Kinga Rusin i Marek Kujawa od lat żyją po swojemu i konsekwentnie trzymają się z dala od tradycyjnego życia w show-biznesie. Zamiast czerwonych dywanów wybierają kolejne kierunki na mapie świata. Teraz para przekazała fanom wiadomość, która natychmiast wywołała poruszenie.

Dziennikarka od kilku lat prowadzi zupełnie inne życie niż dawniej. Po zakończeniu pracy w „Dzień dobry TVN” w 2020 roku postawiła przede wszystkim na podróże i prywatność. Dziś jej media społecznościowe pełne są relacji z najodleglejszych zakątków świata, które odwiedza razem z partnerem, Markiem Kujawą.

Ich obecna wyprawa prowadzi przez Japonię i wszystko wskazuje na to, że ten kraj zrobił na nich ogromne wrażenie. Para przemierza kolejne regiony, zachwycając się zarówno naturą, jak i nowoczesnymi miastami, świątyniami oraz lokalnymi zwyczajami.

Rusin przyznała, że codziennie zapisuje swoje wspomnienia z podróży, bo ilość emocji i nowych doświadczeń jest tak duża, że trudno byłoby to wszystko zapamiętać. Wspominała o niezwykłych smakach, dźwiękach i miejscach, które całkowicie różnią się od tego, co znała wcześniej.

Nie obyło się też bez drobnej wpadki. Dziennikarka opublikowała zdjęcie gejszy, co spotkało się z reakcją części internautów. Po zwróceniu uwagi usunęła fotografię i przyznała, że rzeczywiście było to niefortunne.

Największe emocje wywołała jednak ich najnowsza decyzja. Po tygodniach podróżowania Kinga Rusin i Marek Kujawa postanowili, że nie wracają jeszcze do Polski. Jak sama napisała, zostają w Japonii na dłużej.

Do tej pory przejechali po kraju ponad 8,5 tysiąca kilometrów. Odwiedzili między innymi Tokio, Kioto, Narę, Kagoshimę i wiele innych miejsc rozsianych po różnych regionach Japonii. W ich relacjach pojawiają się zarówno historyczne świątynie i zamki, jak i nowoczesne muzea czy pełne hałasu salony pachinko.

Widać, że podróż całkowicie ich pochłonęła. Para nie ukrywa zachwytu i daje do zrozumienia, że pięć tygodni spędzonych w Kraju Kwitnącej Wiśni to zdecydowanie za mało. Internauci od razu zaczęli komentować, że po takich doświadczeniach ta decyzja wydawała się wręcz nieunikniona.