Jasper Sołtysiewicz ma za sobą kolejne występy w „Tańcu z gwiazdami”, ale tym razem uwagę przyciągnęło nie tylko to, co pokazał na parkiecie. Aktor podczas wywiadu opowiedział o dość nietypowej historii związanej ze swoim imieniem. Przy okazji ujawnił też, jak nazywa go na co dzień Wiktoria Gąsiewska. Okazuje się, że w ich domu nie brakuje czułości i zabawnych przezwisk.
Sołtysiewicz jest jednym z uczestników 19. edycji popularnego programu tanecznego. W ostatnim odcinku, który poświęcono twórczości Ireny Santor, pojawił się na parkiecie razem z Darią Sytą-Grobelną. Duet zaprezentował charlestona oraz czardasza, zdobywając za oba występy łącznie 68 punktów.

Choć wynik nie zapewnił im miejsca w ścisłej czołówce, para może mówić o sporym szczęściu. Uczestnicy przeszli do ćwierćfinału, ponieważ tym razem produkcja nie pożegnała się z żadnym duetem.
Jednak to nie taneczne emocje były najciekawszym tematem ostatniej rozmowy aktora. W wywiadzie dla „Faktu” Jasper postanowił wyjaśnić, skąd wzięła się historia jego imienia i dlaczego można spotkać się z dwiema różnymi wersjami jego wymowy.
Jak się okazuje, sprawa ma rodzinne korzenie. Ojciec aktora przyszedł na świat w Stanach Zjednoczonych i właśnie tam dorastał. Z kolei jego brat urodził się w Holandii. Stąd też amerykańsko-holenderskie imię, które w obu językach brzmi nieco inaczej.

„To nie jest tak, że rodzice poszli na imprezę i tak sobie wymyślili. Geneza tej historii jest taka, że mój tata urodził się w Stanach, tam się wychowywał. Mój brat urodził się w Holandii i dostałem takie amerykańsko-holenderskie imię. I w holenderskim jest Jasper, w amerykańskim Dżasper, więc obie formy są poprawne. Do niedawna miałem tak, że w pracy się przedstawiałem Dżasper, a prywatnie Jasper” – wyjaśnił.
Na tym jednak nie skończyły się osobiste wyznania. Aktor został również zapytany o swoją ukochaną, Wiktorię Gąsiewską. Właśnie wtedy zdradził, jakich określeń używa wobec niego partnerka. I trzeba przyznać, że to dość nietypowe przezwisko.

Okazuje się, że Wiktoria ma dla niego kilka czułych zdrobnień, ale jedno z nich szczególnie się przyjęło. Jasper z uśmiechem przyznał, że w domowym zaciszu funkcjonuje jako „pan dziub”.
„Wiesz co, no różne zdrobnienia ma takie swoje, ale dziub! Ja jestem pan dziub” – wyznał aktor.
Wygląda na to, że za kulisami tanecznego show Jasper ma zupełnie inną rolę niż na parkiecie. A jego domowe przezwisko z pewnością nie należy do tych, których można się spodziewać po aktorze.