Maria Prokop właśnie otwiera kolejny rozdział swojej zawodowej drogi. Trenerka jogi, która przez lata pozostawała z dala od telewizyjnego świata, już wkrótce pojawi się w zupełnie nowej roli. Polsat powierzył jej prowadzenie programu „Wielka miłość w małym mieście”.
Dla niej samej propozycja okazała się ogromnym zaskoczeniem. Jak przyznała, wiadomość przyszła w momencie, gdy zupełnie nie myślała o karierze przed kamerą.

Maria Prokop coraz śmielej wychodzi z cienia
O Marii Prokop zrobiło się głośniej w ostatnim czasie nie tylko za sprawą jej życia zawodowego. Do tej pory przede wszystkim kojarzono ją z jogą i pracą instruktorki. Przez lata pozostawała również znacznie mniej obecna w mediach niż jej były mąż, Marcin Prokop.
Teraz sytuacja wyraźnie się zmienia. Maria zdecydowała się wejść do świata telewizji i przyjąć zadanie, którego wcześniej raczej nie planowała.
„Wielka miłość w małym mieście” ma pojawić się w wiosennej ramówce Polsatu. W programie uczestnicy będą mieli okazję nawiązać nowe relacje, licząc na to, że znajdą w nich prawdziwe uczucie.

Dla Marii będzie to pierwsza tak duża przygoda w roli prowadzącej.
Telefon z propozycją całkowicie ją zaskoczył
W rozmowie z Pomponikiem Maria Prokop opowiedziała, jak doszło do jej telewizyjnego debiutu. Jak się okazuje, niczego wcześniej nie planowała, a propozycja pojawiła się niemal niespodziewanie.
W chwili, gdy otrzymała wiadomość, przebywała na wakacjach razem z przyjaciółkami. Początkowo żadna z nich nie potraktowała jej całkiem poważnie.
„Z totalnym niedowierzaniem, byłam wtedy akurat na wakacjach ze swoimi przyjaciółkami (…). Myślałyśmy, że to nie jest prawdziwa wiadomość, bo to było totalnie znikąd. Nikt się tego nie spodziewał, nikt o to nie zabiegał” – wspominała.

Mimo początkowego szoku postanowiła sprawdzić, czy odnajdzie się w nowym świecie. Pojawiła się więc na zdjęciach próbnych, ale podeszła do nich bez wielkich oczekiwań.
„Poszłam, żeby zobaczyć, jak ja sobie poradzę, z żadnymi oczekiwaniami” – wyjaśniła.
Okazało się jednak, że próba wypadła na tyle dobrze, że Maria otrzymała propozycję poprowadzenia programu. Co ciekawe, kiedy rozpoczęły się zdjęcia, szybko poczuła się na planie swobodnie.
„Czuję się jak ryba w sosie”

Choć początkowo sama nie wiedziała, czego się spodziewać, nowe obowiązki najwyraźniej przypadły jej do gustu. Maria nie ukrywa, że bardzo dobrze odnalazła się w telewizyjnym środowisku.
„Wczoraj powiedziałam, że czuję się jak ‘ryba w sosie’. Więc bardzo dobrze mi tutaj jest i czuję, jakbym zawsze to robiła” – podsumowała.
Jej debiut zapowiada więc dla niej zupełnie nowy etap. Z trenerki jogi Maria Prokop przechodzi przed kamerę, gdzie będzie towarzyszyć uczestnikom poszukującym miłości.