Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke długo pracowali na moment, który był dla nich czymś znacznie większym niż kolejnym zawodowym projektem. Para taneczna zorganizowała pierwszą edycję własnego turnieju Golden Stars Trophy. Po wszystkim jednak nagle zrobiło się o nich cicho.
Fani szybko mogli zauważyć, że tancerze znacznie rzadziej pojawiali się w mediach społecznościowych. Powód okazał się jednak znacznie bardziej prozaiczny. Po intensywnym czasie związanym z organizacją wydarzenia potrzebowali po prostu chwili oddechu.

Spełnili wielkie marzenie, a później zabrakło im sił
Choć Hanna i Jacek nie pojawią się w 19. edycji „Tańca z gwiazdami”, ich zawodowe życie wcale nie zwolniło. Wręcz przeciwnie. Ostatnie tygodnie były dla nich wyjątkowo intensywne.
Para stanęła przed zupełnie nowym wyzwaniem i przygotowała pierwszą edycję Golden Stars Trophy. Turniej spotkał się z dużym zainteresowaniem, a organizatorzy zadbali również o udział osoby dobrze znanej fanom programu. Do wydarzenia dołączył Gamou Fall, ostatni partner Hanny z „Tańca z gwiazdami”.
Po zakończeniu imprezy Jeschke i Żudziewicz podsumowali swoje doświadczenia w mediach społecznościowych. Nie ukrywali, że realizacja projektu była dla nich ogromnym przedsięwzięciem.

„Pierwsza edycja Golden Stars Trophy była dla nas czymś znacznie więcej niż turniejem. Była spełnieniem marzenia, które przez wiele miesięcy zamienialiśmy w rzeczywistość” – przekazali.
Hanna Żudziewicz wyjaśniła, dlaczego zniknęli z sieci
Po tak dużym wydarzeniu tancerze nie mieli jednak głowy do regularnego publikowania nowych materiałów. Hanna w końcu postanowiła odezwać się do obserwatorów i wyjaśnić, skąd wzięła się ich przedłużająca się cisza.
Jak opowiedziała, po powrocie do Warszawy czekała na nich cała lista obowiązków. Rozpakowywanie rzeczy, wiadomości, maile i przede wszystkim zmęczenie po intensywnych przygotowaniach sprawiły, że media społecznościowe musiały poczekać.

„Ostatnio bardzo mało do was mówię. Jak widzieliście u mnie na Instagramie, organizowaliśmy turniej, więc bardzo dużo się działo. Wczoraj wróciliśmy do Warszawy, rozpakowywanie, dzisiaj maile, więc wracam do żywych. (…) Jeszcze dzisiaj była pobudka o 5. rano, Różyczka o 5. nas obudziła, więc niewyspani, zmęczeni, ale mega szczęśliwi. Będziemy wam oczywiście pokazywali, co się działo na turnieju, tylko też chcemy trochę ochłonąć” – powiedziała tancerka.
W jej słowach trudno było nie wyczuć ogromnych emocji. Para przyznała, że po wszystkim została przede wszystkim radość i poczucie, że udało się zrealizować coś, nad czym pracowali przez długi czas.
„Dawaliśmy z siebie 200%”. Tak wspominają swój turniej
Organizacja wydarzenia była dla Hanny i Jacka nowym doświadczeniem. Nie ukrywają, że wiązała się ze stresem i dużą presją. W przygotowania zaangażowało się wiele osób, a każda z nich miała do wykonania konkretne zadania.
View this post on Instagram
„To był wyjątkowo stresujący dla nas czas, robiliśmy to pierwszy raz i każda z osób, która pracowała przy turnieju, dawała z siebie 200%, żeby wszystko wyszło jak najlepiej. Dużo bodźców, stresu, ale było warto. To piękne uczucie oglądać galę swojego turnieju” – podkreślili Hanna i Jacek.
Choć po wszystkim musieli zwolnić tempo, nie zamierzają długo trzymać fanów z dala od kulis wydarzenia. Zapowiedzieli, że pokażą więcej materiałów z Golden Stars Trophy, gdy tylko emocje nieco opadną.