Po odejściu Macieja Dowbora przyszłość Sandry Hajduk stanęła pod znakiem zapytania. Prezenterka zabrała głos

Odejście Macieja Dowbora z „Dzień Dobry TVN” wywołało sporo emocji, ale dla Sandry Hajduk-Popińskiej oznaczało również dużą zmianę. Ich wspólne prowadzenie programu dobiegło końca, a prezenterka zaczęła pojawiać się u boku innych gospodarzy. Nic dziwnego, że szybko pojawiły się pytania o jej dalszą przyszłość w śniadaniówce. Sama zainteresowana podchodzi jednak do całej sytuacji znacznie spokojniej, niż można byłoby przypuszczać.

Sandra Hajduk musiała odnaleźć się w nowej sytuacji
Pod koniec czerwca Maciej Dowbor oficjalnie pożegnał się z „Dzień Dobry TVN”. Po dwóch latach pracy przed kamerą zdecydował, że chce skoncentrować się na własnych projektach. Dla widzów była to spora niespodzianka, a jego odejściu towarzyszyły emocje także wśród współpracowników.

Szczególnie mocno przeżyła je Sandra Hajduk-Popińska. Prezenterzy przez długi czas tworzyli ekranowy duet, a z czasem ich zawodowa relacja przerodziła się również w prywatną znajomość.

Po odejściu Dowbora sytuacja na ekranie zaczęła wyglądać inaczej. Hajduk nadal pojawiała się w śniadaniówce, ale prowadziła program w różnych zestawieniach. U jej boku mogli pojawić się między innymi Dorota Wellman, Krzysztof Skórzyński, Jan Pirowski czy Marcin Sawicki.

Dla prezenterki oznaczało to konieczność odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Nie ukrywała przy tym, że wspólne prowadzenie programu z Dowborem było dla niej czymś wyjątkowym.

Hajduk nadal ma kontakt z Dowborem

Choć ich zawodowa współpraca dobiegła końca, znajomość Sandry i Macieja wcale się nie skończyła. Wręcz przeciwnie. Prezenterka podkreślała, że pozostają w stałym kontakcie.

„To nie jest nutka tęsknoty, tylko cała symfonia. My jesteśmy z Maćkiem w nieustającym kontakcie. Nawet przed chwilą pisał do mnie: ‘Graty, stara’. To jest mój ziom. To jest mój kumpel i mam nadzieję, że tak zostanie” – mówiła.

Także sam Dowbor nie pozostawił wątpliwości, że nie zamierza nagle zniknąć z jej życia. Po jednym z wpisów Sandry zareagował bardzo wymownie:

„Ale wiesz, że to nie koniec z nami… Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz ze swojego życia!”.

Wszystko wskazuje więc na to, że mimo zakończenia wspólnej pracy ich przyjaźń nadal ma się bardzo dobrze.

Co dalej z Sandrą Hajduk w „Dzień Dobry TVN”?

Najwięcej emocji budzi jednak nie relacja prezenterów, lecz zawodowa przyszłość Sandry. Po odejściu Dowbora mogło pojawić się pytanie, czy jej pozycja w programie jest bezpieczna.

Sama Hajduk nie zamierza jednak żyć w strachu przed decyzjami stacji. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że telewizja jest wyjątkowo zmienną branżą, a pozycja żadnego prezentera nie jest dana raz na zawsze.

„To jest taka praca, w której nigdy nie możesz być pewien kolejnego dnia. To jest zupełnie normalne. Jeżeli ktoś wchodzi do tej branży i zakłada, że będzie w niej zawsze, i wychodzi z założenia, że te kontrakty, które podpisujemy, są (…) na wieki, to się myli. Jest w błędzie (…)” – tłumaczyła.

Prezenterka zaznaczyła też, że dopóki widzowie ją oglądają, a ona dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków i odpowiada aktualnej koncepcji programu, ma powody, by spokojnie wykonywać swoją pracę.

„Wiedziałam, że dopóki idzie za mną jakaś oglądalność, sympatia widza i dopóki ja wykonuję swoją pracę zgodnie z tym, jaka jest w danym momencie koncepcja stacji i jaki jest pomysł na program, to ta praca jest. Na pewno się na nikogo nie obrażę, jak za chwilę tej pracy nie będzie, bo show-biznes i media to branża, która musi się zmieniać i karmi się zmianą, i nie wolno się na to obrażać” – przyznała.

Podobne podejście prezentowała już w dniu, gdy Dowbor ogłosił swoje odejście. Na razie Sandra nadal jest związana z „Dzień Dobry TVN”, choć po zmianach jej sytuacja wygląda inaczej niż wcześniej. Sama prezenterka najwyraźniej jest gotowa na każdy scenariusz i nie zamierza robić z zawodowych zmian osobistego dramatu.