To miała być kolejna publikacja w sieci, a skończyło się na głośnym konflikcie, który szybko przyciągnął uwagę internautów. Edyta Pazura znalazła się w centrum sporu z twórcą internetowym prowadzącym kanał „Konfitura”, który dokumentuje wykroczenia drogowe w Warszawie.
Kanał od pewnego czasu budzi emocje, ponieważ autor nagrywa kierowców łamiących przepisy i publikuje materiały w sieci. W jego nagraniach pojawiały się już znane osoby, a niektóre sytuacje kończyły się ostrą wymianą zdań. Tym razem kamera uchwyciła zdarzenie w pobliżu jednej z warszawskich szkół, gdzie pojawiła się Edyta Pazura.
Pani Edyta Pazura postanowiła wziąć udział promocji mojego najbliższego filmu pokazującego jak rodzice parkują i jeżdżą po chodnikach przy ulicy Wiertniczej w Warszawie. Dla pani Edyty nagrywanie wykroczeń i zwracanie uwagi kierowcom jest niedopuszczalne. Z tego powodu… https://t.co/L030lWePul pic.twitter.com/cRzkxZ3EAE
— Konfitura (@KonfituraWAkcji) April 1, 2026
Celebrytka szybko zabrała głos w tej sprawie, publikując emocjonalne wpisy. Odniosła się zarówno do nagrywania rodziców, jak i do obecności dzieci na takich materiałach. Podkreśliła, że publikowanie wizerunku najmłodszych oraz informacji o lokalizacji placówek budzi jej sprzeciw. Zwróciła też uwagę na to, że twórcy tego typu treści często zarabiają na zasięgach i — jej zdaniem — potrafią prowokować sytuacje oraz manipulować nagraniami.
Kilka godzin później Pazura opublikowała kolejne oświadczenia. Przyznała, że zaparkowała na chodniku i uznała to za błąd, zapewniając jednocześnie, że nie zamierza powtarzać takiego zachowania. Jednocześnie zaznaczyła, że jej reakcja wynikała również z chęci obrony innych rodziców.

W swoich wpisach podkreślała, że codzienne nagrywanie sytuacji przed szkołami może być stresujące, szczególnie dla dzieci, które nie rozumieją, co się dzieje wokół nich. Według niej takie działania prowadzą do napięć i niepotrzebnych konfliktów.
W międzyczasie twórca kanału opublikował nagranie, na którym widać fragment rozmowy z celebrytką, oraz odniósł się do jej słów w obszernym wpisie. Przedstawił swoją wersję wydarzeń i wskazał na kwestie bezpieczeństwa, podkreślając zagrożenia związane z nieprawidłowym parkowaniem w pobliżu szkół.

Spór szybko przeniósł się do sieci, gdzie wywołał szeroką dyskusję. Pojawiły się różne opinie — od głosów poparcia dla działań dokumentujących wykroczenia, po komentarze krytyczne wobec publikowania takich materiałów w miejscach, gdzie przebywają dzieci.
Cała sytuacja pokazuje, jak łatwo jedna interwencja może przerodzić się w większy konflikt i podzielić opinię publiczną. A emocje wokół tej sprawy wciąż nie opadają.