Weronika Rosati od lat prowadzi życie między Polską a Stanami Zjednoczonymi, łącząc karierę aktorską z wychowywaniem córki. Tym razem pojawiła się w programie „Halo tu Polsat”, gdzie opowiedziała nie tylko o swojej codzienności, ale też o tym, jak wygląda życie jej 8-letniej Elizabeth za granicą.
Aktorka nie jest przypadkową osobą w świecie mediów. Jako córka byłego ministra spraw zagranicznych i projektantki mody od początku miała kontakt z tym środowiskiem. Swoje umiejętności rozwijała m.in. w Lee Strasberg Theatre and Film Institute, a pierwsze role w polskich serialach szybko przyniosły jej rozpoznawalność. Równolegle zaczęła budować karierę za oceanem, pojawiając się w produkcjach takich jak „Luck”, „The Iceman”, „Bullet to the Head” czy „Last Vegas”.
Od około dwóch dekad Rosati dzieli życie między dwa kraje, a dziś najważniejszą częścią jej codzienności jest córka Elizabeth, z którą mieszka w USA. To właśnie temat wychowania dziewczynki pojawił się podczas rozmowy na antenie.
W trakcie programu aktorka została zapytana o języki, którymi się posługuje. Przyznała, że biegle mówi po polsku, angielsku i francusku. Zdradziła też, że po dłuższej nieobecności w kraju czasem ma wrażenie, że jej sposób mówienia może brzmieć inaczej niż kiedyś.
Jednak to inny moment rozmowy przyciągnął największą uwagę. Rosati zwróciła się do córki na wizji słowami „Hi Elizabeth”, co natychmiast wychwycili prowadzący. Właśnie wtedy padło pytanie, czy dba o to, aby dziewczynka znała język polski.

Aktorka nie miała wątpliwości i jasno wyjaśniła, jak to wygląda w praktyce. Jej córka od czterech lat uczęszcza do polskiej szkoły w każdą sobotę. Rosati podkreśliła, że bardzo zależy jej na tym, aby Elizabeth potrafiła mówić i rozumieć polski, choć przyznała, że nie jest to dla niej łatwe.
Zwróciła uwagę, że dla dzieci wychowanych w Stanach Zjednoczonych język polski bywa trudny, szczególnie jeśli nie jest używany na co dzień. Mimo to konsekwentnie wspiera córkę w nauce i stara się utrzymać kontakt z językiem.

W rozmowie pojawił się także temat korzystania przez dziecko z technologii. Rosati przyznała, że pozwala córce na dostęp do urządzeń elektronicznych, ale robi to pod ścisłą kontrolą. Dziewczynka ma ograniczony czas korzystania i ogląda głównie wybrane przez mamę treści.
Jak podkreśliła, zdarzało się, że na chwilę straciła kontrolę nad tym, co ogląda Elizabeth i zauważyła materiały przeznaczone raczej dla starszych odbiorców. Dlatego stara się uważnie monitorować wszystko, co trafia do jej córki.