Marcela Leszczak od lat przyciąga uwagę swoją sylwetką i nie ukrywa, że to efekt świadomych wyborów. Choć swoją rozpoznawalność zdobyła dzięki udziałowi w programie „Top Model”, z czasem zaczęła funkcjonować w mediach głównie jako influencerka i osoba publiczna, której życie prywatne regularnie trafia na nagłówki.
Modelka nie należy do osób, które unikają konkretnych odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami, również jeśli chodzi o styl życia i sposób odżywiania. W jednej z ostatnich rozmów postanowiła opowiedzieć o tym, co stoi za jej formą, która od dawna budzi zainteresowanie obserwatorów.

Nie jest tajemnicą, że Leszczak szybko wróciła do formy po porodzie. Dziś bez oporów publikuje zdjęcia w bikini czy bieliźnie, a jej figura regularnie wywołuje komentarze. Jak sama przyznaje, kluczem nie są chwilowe diety, ale konsekwencja i jasne zasady.
Podczas wywiadu zdradziła, że zrezygnowała z popularnego podejścia, jakim są „cheat days”. Zamiast tego postawiła na stały schemat, który po prostu działa w jej przypadku.
– Nie lubię glutenu, nie lubię nabiału, choć czasem zdarza mi się je zjeść na własną odpowiedzialność. Absolutnie żadnego fast foodu. Kiedyś miałam cheat day, teraz już w ogóle go nie mam – powiedziała.

Jak podkreśla, eliminacja niektórych produktów to nie chwilowa moda, ale świadoma decyzja wynikająca z obserwacji własnego organizmu. To właśnie to podejście pozwala jej utrzymać formę bez większych wahań.
Marcela zwróciła też uwagę na coś, co według niej często jest pomijane – indywidualność. Jej zdaniem nie istnieje jedna uniwersalna dieta, która sprawdzi się u wszystkich.

– Każdy organizm jest inny i trzeba słuchać siebie. Jeśli coś działa u kogoś, to nie znaczy, że zadziała u mnie – zaznaczyła.
Na co dzień najbliżej jej do diety śródziemnomorskiej. W jej jadłospisie pojawia się między innymi wołowina, natomiast unika wieprzowiny. Stawia na równowagę i produkty, które dobrze toleruje, bez ślepego podążania za trendami.
Dla Leszczak najważniejsze jest to, by dieta była dopasowana do własnych potrzeb, a nie do oczekiwań innych. To właśnie ten balans, a nie restrykcje dla samej zasady, ma być według niej kluczem do dobrego samopoczucia i formy.