Karol Strasburger zmienił zdanie po latach. Dziś nie wyobraża sobie życia bez córki

Karol Strasburger przez wiele lat był przekonany, że ojcostwo nie jest dla niego priorytetem. Dziś jednak mówi o swojej córce z ogromnym wzruszeniem i nie ukrywa, że to właśnie ona całkowicie odmieniła jego codzienność.

Aktor i prowadzący „Familiadę” od dekad cieszy się sympatią widzów. Program, który prowadzi od ponad 30 lat, stał się nieodłącznym elementem weekendów w wielu polskich domach. Przez znaczną część swojego życia związany był z żoną Ireną, z którą tworzył wieloletni związek. Jej śmierć w 2013 roku była dla niego ogromnym ciosem i trudnym momentem, który na długo odcisnął ślad w jego życiu.

Z czasem Strasburger zdecydował się na nowy rozdział. Jego partnerką została Małgorzata Weremczuk, młodsza od niego o 37 lat. Para pobrała się w sierpniu 2019 roku, a zaledwie trzy miesiące później na świat przyszła ich córka Laura. Od tamtej chwili życie aktora nabrało zupełnie innego rytmu.

Choć dziś spełnia się w roli ojca, sam przyznaje, że przez wiele lat odkładał tę decyzję. W młodości był skupiony na pracy i rozwoju kariery, a myśl o dziecku wydawała mu się czymś, co mogłoby ograniczyć jego możliwości.

– Wydaje mi się, że kiedyś dziecko by mi przeszkadzało. Nie miałem wtedy takiej perspektywy ani dojrzałości – przyznał w jednej z rozmów.

Dopiero po siedemdziesiątce spojrzał na tę kwestię inaczej. Jak podkreśla, dziś czuje się znacznie bardziej świadomy i gotowy na odpowiedzialność, jaką niesie ze sobą bycie ojcem.

W niedawnym wywiadzie opowiedział, jak bardzo zmieniło się jego życie po narodzinach Laury. Nie ukrywał emocji, mówiąc o codziennych chwilach spędzanych razem.

– To było moje marzenie. Spełniło się w sposób, którego nie da się opisać. Moje dziecko jest tak mądre i bliskie, że czuję, jakby było moim partnerem w życiu. Już nie czuję się sam – wyznał.

Strasburger opisał też drobne momenty, które dziś mają dla niego ogromne znaczenie. Wspólne zakupy, rozmowy i zwyczajne czynności nabrały zupełnie nowej wartości.

Wspomniał również o swoim ojcu, który marzył o tym, by zostać dziadkiem, jednak nie zdążył poznać swojej wnuczki. Dla aktora to dodatkowy, emocjonalny wątek, który jeszcze bardziej podkreśla znaczenie rodziny w jego życiu.

78-latek podkreśla, że ojcostwo to ogromna odpowiedzialność, która wymaga czasu i zaangażowania od pierwszych chwil. Jego zdaniem obecność i bliskość są kluczowe, jeśli chce się naprawdę uczestniczyć w życiu dziecka.

Dziś nie ma wątpliwości – decyzja, którą kiedyś odkładał, okazała się jedną z najważniejszych w jego życiu.