Sprawa Klaudii Halejcio wstrząsnęła jej obserwatorami. Influencerka pokazała nagrania z monitoringu, na których widać, jak zatrudniona przez nią pomoc domowa regularnie wynosi z mieszkania różne rzeczy. Na filmach kobieta chowa do torebki m.in. herbatę czy papier toaletowy. Dla Halejcio to był moment, w którym zaufanie zostało całkowicie złamane.
35-latka od dawna otwarcie mówi, że przy intensywnym trybie życia potrzebuje wsparcia. Łączy wychowanie prawie pięcioletniej córki z pracą i projektami reklamowymi, dlatego otacza się osobami, które pomagają jej w codziennych obowiązkach. Największym wsparciem jest dla niej mama, która zrezygnowała z pracy, by zająć się wnuczką.
Tym razem jednak ktoś z jej otoczenia zawiódł. Opublikowane nagrania szybko rozeszły się w sieci i wywołały ogromne poruszenie. Pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy — zarówno od fanów, jak i znanych osób.
Wsparcie dla Halejcio wyraziły m.in. Maffashion, Honorata Skarbek i Karolina Pisarek. Magdalena Lamparska przyznała nawet, że sama miała podobne doświadczenia. Wydawało się, że sprawa jednoczy wiele osób wokół jednego problemu.

Inaczej do tematu podeszła Agnieszka Włodarczyk. Aktorka, która na co dzień mieszka głównie za granicą, napisała, że nawet gdy wraca do Polski, nie korzysta z pomocy niań czy sprzątaczek. W swoim komentarzu dodała, że takie sytuacje są niestety częste i że to właśnie przez podobne historie trudno zaufać komukolwiek.
Jej słowa miały być wyrazem współczucia, ale szybko zostały odebrane inaczej. Część internautów uznała, że aktorka uderzyła w Polaków i niesprawiedliwie ich oceniła. W komentarzach pojawiły się głosy, że podobne sytuacje zdarzają się wszędzie, a nie tylko w Polsce.

Dyskusja szybko nabrała tempa. Jedni bronili Włodarczyk, twierdząc, że mówi o realnym problemie, inni zarzucali jej uogólnianie i brak wyczucia. Pojawiły się też ironiczne uwagi, że kradzieże nie są przecież domeną jednego kraju.
Sama aktorka nie kontynuowała rozmowy i nie odniosła się do krytyki. Z kolei Halejcio podziękowała jej za komentarz i zapowiedziała, że w przyszłości będzie jeszcze bardziej uważna przy wyborze współpracowników.
Cała sytuacja pokazała, jak jeden wpis może zostać odebrany na wiele sposobów — i jak szybko emocje w sieci potrafią wymknąć się spod kontroli.