Michał Czernecki ocenił syna Doroty Szelągowskiej. Padły zaskakująco szczere słowa o Antonim Sztabie

Antoni Sztaba coraz śmielej zaznacza swoją obecność w świecie aktorstwa. 25-latek, który jest synem Doroty Szelągowskiej, ma już na koncie pierwsze znaczące role i coraz częściej pojawia się w nowych produkcjach. Młody aktor wystąpił między innymi w popularnych projektach „Lipowo” oraz „Aniela”, a jego nazwisko zaczyna pojawiać się w kolejnych obsadach.

Sztaba nie ukrywa, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak na jego karierę może wpływać rozpoznawalne nazwisko. W jednym z wywiadów przyznał, że widuje w internecie różne komentarze, także te mniej przychylne. Jednocześnie podkreśla, że kolejne propozycje zawodowe i dobre opinie ludzi z branży utwierdzają go w przekonaniu, że znalazł się w tym miejscu nieprzypadkowo.

„To nie jest tak, że o tym nie myślę albo nie widzę komentarzy od mniej zadowolonych osób. Ale skoro dostaję kolejne projekty i ludzie dobrze o mnie mówią, to mam poczucie, że naprawdę potrafię to robić i to nie jest przypadek” — tłumaczył.

Kariera Antoniego wyraźnie przyspiesza. Od kilku tygodni młody aktor pojawia się także na scenie Garnizonu Sztuki w spektaklu „Paper Guy”, który wyreżyserowała Lena Frankiewicz. Na scenie towarzyszą mu bardziej doświadczeni artyści, w tym Michał Czernecki, który w przedstawieniu wciela się w rolę jego wujka.

To właśnie Czernecki miał okazję z bliska obserwować pracę młodszego kolegi podczas prób i spektakli. W jednym z ostatnich wywiadów został zapytany o współpracę z Antonim i nie szczędził mu komplementów.

Aktor podkreślił, że Sztaba wyróżnia się dużą dyscypliną sceniczną oraz świetnym wyczuciem rytmu. Zwrócił także uwagę na jego muzykalność, która w pracy aktora może okazać się ogromnym atutem.

„Antoni jest bardzo zdyscyplinowanym aktorem, ma świetne poczucie rytmu i jest bardzo muzykalny, co w aktorstwie jest ogromną zaletą. To młody aktor ze wszystkimi plusami i minusami młodości. Dwadzieścia pięć lat temu byłem dokładnie w jego miejscu” — przyznał.

Czernecki dodał, że pokolenie młodych aktorów potrafi go inspirować. Zauważył jednak wyraźną różnicę między dzisiejszymi debiutantami a tym, jak sam wchodził do zawodu wiele lat temu.

Jak stwierdził, młodzi artyści często wchodzą dziś do teatru z większą pewnością siebie i poczuciem, że nie muszą nikomu nic udowadniać. Dla niego to interesujące zjawisko, które obserwuje z dużą ciekawością.

Na koniec aktor przyznał jednak coś bardzo osobistego. Wspominając własne początki, powiedział wprost, że w jego przypadku wyglądało to zupełnie inaczej.

„Antoni, jak całe jego pokolenie, nie ma kompleksów. Dzisiaj młodzi ludzie przychodzą do teatru i czują, że nie muszą niczego nikomu udowadniać. I to jest fajne, nawet trochę mu tego zazdroszczę, bo ja byłem inny. Miałem dużo więcej pokory, może nawet za dużo” — podsumował.