Jaś Dąbrowski i Sylwia Przybysz od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych młodych par w polskim internecie. Ich codzienność obserwują setki tysięcy fanów, którzy śledzą zarówno życie rodzinne, jak i zawodowe tej dwójki. Jaś rozwija swój kanał na YouTube, a Sylwia łączy działalność w sieci z muzycznymi planami. Oboje regularnie pokazują w mediach społecznościowych kulisy swojego życia.
Kilka lat temu para wzięła ślub i dziś wychowuje trzy córki: Polę, Nelę i Jaśminę. Rodzina mieszka w nowoczesnym domu niedaleko Warszawy. To duża, inteligentna willa położona wśród lasów, z przestronnym ogrodem, która dla wielu obserwatorów stała się symbolem ich wymarzonego stylu życia.

Dlatego najnowsza wiadomość zaskoczyła wielu fanów. W swoim vlogu Jaś i Sylwia ogłosili, że na jakiś czas opuszczają Polskę. Influencerzy przyznali, że choć wyjazd potrwa tylko dwa miesiące, w praktyce wygląda to jak prawdziwa przeprowadzka. Przy trójce małych dzieci pakowanie, organizacja i logistyka przestają przypominać wakacyjny wyjazd.
Para opowiedziała też o kierunkach, które rozważali przed podjęciem decyzji. Jednym z pierwszych pomysłów był Dubaj, jednak Jaś szybko go odrzucił. Przyznał, że choć miasto robi wrażenie i przyciąga wielu influencerów oraz Polaków, on sam nie czuł się tam dobrze.
Jak tłumaczył, Dubaj może być fascynującym miejscem dla turystów i wygląda jak prawdziwe „miasto przyszłości”, ale nie zrobił na nim większego wrażenia. Sylwia dodała, że podczas pobytu miała wrażenie, jakby w ustach ciągle czuła piasek, choć mimo wszystko była nieco bardziej pozytywnie nastawiona do tego kierunku niż jej mąż.

Pod uwagę brano również Hiszpanię, jednak ostatecznie pomysł odrzucono z zupełnie innego powodu. Sylwia wyjaśniła, że zależało im na miejscu, w którym dzieci będą mogły naturalnie osłuchać się z językiem angielskim i zacząć go używać na co dzień.
Wielu obserwatorów spodziewało się, że para wybierze Stany Zjednoczone, jednak i ten kierunek został skreślony. Jaś przyznał, że podczas wcześniejszych wizyt zniechęciło go jedzenie. Jak mówił, nawet gdy wybierał coś, co wydawało się zdrowe, często kończyło się to nieprzyjemnym uczuciem w żołądku.
Ostatecznie wybór padł na Kanadę. Sylwia zdradziła, że przez najbliższe dwa miesiące cała rodzina zamieszka w Vancouver. To miasto, które już wcześniej odwiedzili i które zrobiło na nich ogromne wrażenie.
Influencerka z entuzjazmem opowiadała o tamtejszej naturze. Wspominała o lasach, górach, jeziorach i lodowcowych rzekach, które tworzą niezwykły krajobraz. Przyznała też, że gdy myśli o Ameryce, w jej głowie pojawia się właśnie Vancouver, a nie Los Angeles czy inne popularne miasta.

Wyjazd nie jest jednak pozbawiony wyzwań. Oprócz formalności i organizacji pojawia się także kwestia kosztów. Jaś przyznał wprost, że wynajem domu w Vancouver jest bardzo drogi.
Mimo to para jest podekscytowana nowym etapem i zapowiedziała, że wkrótce zacznie publikować materiały z Kanady. Fani będą mogli zobaczyć, jak wygląda ich codzienność po drugiej stronie oceanu. A ich dom pod Warszawą poczeka spokojnie, aż rodzina wróci do Polski po dwóch miesiącach przygody.