Doda wraca do głośnej awantury sprzed lat. Ujawniła, co miała usłyszeć od Moniki Jarosińskiej

Historia konfliktu między Dodą a Moniką Jarosińską do dziś budzi emocje w świecie show-biznesu. Ich spotkanie w warszawskim klubie „Show” w 2011 roku zakończyło się ostrą kłótnią, która szybko przerodziła się w medialny skandal. Pojawiły się wtedy oskarżenia o napaść, jednak sprawa ostatecznie została umorzona z powodu braku dowodów na popełnienie przestępstwa.

Od tamtego czasu wokół tego wydarzenia narosło wiele wersji i interpretacji. W ostatnich tygodniach temat znów wrócił do przestrzeni publicznej, gdy Monika Jarosińska w jednym z wywiadów ponownie wspomniała o całej sytuacji. Aktorka mówiła o przykrych nagłówkach, które pojawiały się w mediach i twierdziła, że wydarzenia z tamtego okresu były dla niej bardzo trudne.

Na jej słowa szybko zareagowała Dorota Rabczewska. W rozmowie opowiedziała własną wersję zdarzeń i przekonywała, że to ona była wtedy celem ostrych słów ze strony Jarosińskiej.

Według relacji Dody, kiedy doszło do spotkania w klubie, Monika Jarosińska była już pod wpływem alkoholu. Piosenkarka twierdzi, że sytuacja od początku była napięta, a ochrona miała interweniować jeszcze w trakcie imprezy.

Rabczewska przyznała, że w tamtym czasie znajdowała się w bardzo trudnym momencie swojego życia prywatnego. Jak mówiła, przeżywała ogromny stres związany ze stanem zdrowia bliskiej jej osoby i szukała pomocy w znalezieniu dawcy szpiku kostnego.

Jak wspomina, tamten wieczór miał być dla niej chwilą oddechu od trudnej codzienności. W trakcie rozmowy z Jarosińską miało jednak paść zdanie, które – według Dody – wywołało gwałtowną reakcję i doprowadziło do eskalacji konfliktu.

Piosenkarka twierdzi, że właśnie te słowa były momentem przełomowym całej sytuacji. W jej relacji po krótkiej wymianie zdań doszło do szarpaniny, po której ochrona wyprowadziła Jarosińską z lokalu.

Rabczewska skomentowała także późniejsze oskarżenia kierowane pod jej adresem. Jej zdaniem sprawa została umorzona nie bez powodu, a śledczy nie znaleźli podstaw, by uznać, że doszło do przestępstwa.

Doda nie kryła również irytacji faktem, że temat wciąż wraca w mediach. Według niej historia sprzed lat była wielokrotnie wykorzystywana w kolejnych wywiadach, co – jak twierdzi – pozwalało Jarosińskiej ponownie pojawiać się w nagłówkach.

Wokalistka podkreśliła, że nigdy nie została skazana ani ukarana w związku z tą sprawą. Jak zaznaczyła, całe postępowanie zakończyło się bez konsekwencji prawnych dla niej.

Choć od tamtego wydarzenia minęło już wiele lat, widać, że emocje wokół konfliktu między obiema artystkami wciąż nie opadły. Najnowsze wypowiedzi pokazują, że dawna awantura nadal potrafi wywołać burzliwą dyskusję.