Julia Kamińska odpowiada na burzę po koncercie. Kontrowersyjna scenografia i ostre słowa podzieliły internet

Julia Kamińska przez lata była kojarzona przede wszystkim z rolą w serialu „BrzydUla”. Dziś jednak coraz wyraźniej pokazuje, że chce iść w zupełnie innym kierunku. Aktorka rozwija swoją karierę muzyczną i nie boi się sięgać po mocne środki wyrazu.

Artystka promuje obecnie swój debiutancki album „Sublimacja”. Projekt utrzymany jest w buntowniczym klimacie, a teksty i sceniczna oprawa często zahaczają o tematy trudne, osobiste i prowokujące.

W miniony weekend Kamińska wystąpiła w warszawskim klubie Niebo. Koncert został przygotowany w formie widowiska z rozbudowaną scenografią i choreografią. Na scenie pojawili się tancerze w nietypowych, momentami bardzo odważnych stylizacjach, a całość uzupełniały mocne wizualizacje wyświetlane na dużym ekranie.

Najwięcej emocji wzbudził jednak jeden z elementów scenografii. Na scenie ustawiono konfesjonał z krzyżem, a w trakcie występu na ekranie pojawiały się grafiki nawiązujące do postaci Jezusa. Podczas niektórych utworów i wypowiedzi artystki na scenie padały również wulgaryzmy.

Nagrania i zdjęcia z koncertu szybko zaczęły krążyć w internecie. Wśród komentujących pojawiły się bardzo różne opinie. Część odbiorców doceniła odwagę i artystyczną wizję Kamińskiej, inni uznali jednak, że w przedstawieniu przekroczono granice dobrego smaku.

Do sprawy odniósł się między innymi dziennikarz i recenzent książek Damian Zawrotniak, działający w sieci pod pseudonimem „Mr. Inquisitive”. W swojej relacji skrytykował koncert, sugerując, że elementy scenografii i symboliki religijnej mogły obrażać uczucia religijne. W komentarzach pojawiły się nawet określenia mówiące o „profanacji”.

Gdy dyskusja w sieci zaczęła przybierać na sile, głos zabrała sama Julia Kamińska. Artystka przyznała, że była świadoma, iż jej projekt może wywołać kontrowersje.

— Zdaję sobie sprawę, że album może być kontrowersyjny, ponieważ jest bezkompromisowy i porusza trudne tematy, takie jak wychodzenie ze współuzależnienia czy niespełnione macierzyństwo — wyjaśniła.

Kamińska opowiedziała również o koncepcji koncertu, który wzbudził tak silne emocje. Jak podkreśliła, występ rozpoczął się symboliczną sceną spowiedzi.

— Koncert zaczynał się moją spowiedzią. Klęcząc przy konfesjonale, śpiewałam utwór „Apostazja”, który opowiada o mojej utracie wiary w człowieka. Razem z twórcami, reżyserką Martyną Majewską i zaproszonymi gośćmi stworzyliśmy koncert, który był dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Przyszło bardzo dużo ludzi — powiedziała.

Artystka zachęciła też słuchaczy, by sami zapoznali się z jej nowym materiałem. Jak zaznaczyła, być może po wysłuchaniu całej płyty „Sublimacja” odbiorcy spojrzą na projekt inaczej — nie jak na prowokację, lecz jako na szczery, osobisty przekaz.