Maja Bohosiewicz od lat jest aktywna w mediach społecznościowych i chętnie dzieli się z obserwatorami kulisami swojego życia. Influencerka nie ukrywa również tematów związanych z urodą i zabiegami, z których korzysta. W przeciwieństwie do wielu gwiazd mówi o tym wprost i bez skrępowania.
Choć kiedyś próbowała swoich sił w aktorstwie, idąc śladami starszej siostry Soni Bohosiewicz, z czasem skupiła się na rozwijaniu własnych projektów i działalności w internecie. Ta decyzja okazała się trafiona. Dziś jej profil na Instagramie obserwuje prawie 700 tysięcy osób, a popularność w sieci otworzyła jej drzwi do kolejnych projektów, w tym udziału w jednej z edycji programu „Taniec z gwiazdami”.

Jednym z tematów, które często pojawiają się na jej profilu, jest medycyna estetyczna. Bohosiewicz nie ukrywa, że regularnie korzysta z różnych zabiegów, które mają pomóc utrzymać skórę twarzy w dobrej kondycji.
Niedawno opowiedziała obserwatorom o zabiegach, które wykonała w styczniu. Lista była dość długa, dlatego influencerka postanowiła przygotować własny ranking procedur, które jej zdaniem sprawdziły się najlepiej.

Wśród nich znalazła się między innymi wolumetria. To zabieg polegający na modelowaniu konturów twarzy i przywracaniu objętości w miejscach, które z wiekiem zaczynają tracić swoją naturalną pełność.
Bohosiewicz przyznała, że w jej przypadku chodziło głównie o okolice skroni. Jak wyjaśniła, z czasem ta część twarzy zaczyna się zapadać, dlatego zdecydowała się na delikatną korektę. W swojej prywatnej ocenie przyznała temu zabiegowi bardzo wysoką notę.
Jeszcze większy entuzjazm wzbudził u niej jednak Botox. Influencerka nie kryła, że jest jego dużą zwolenniczką i uważa go za jeden z najbardziej skutecznych zabiegów.

„Botox 100 na 10. Uwielbiam go i bardzo żałuję, że tak szybko przestaje działać” – napisała w relacji na Instagramie, dodając, że efekt zazwyczaj utrzymuje się około trzech miesięcy.
Nie wszystkie doświadczenia związane z medycyną estetyczną wspomina jednak równie dobrze. Jednym z zabiegów, którego zdecydowanie nie chciałaby powtarzać, było rozpuszczanie wcześniej powiększonych ust.
Jak przyznała, był to dla niej bardzo bolesny i nieprzyjemny zabieg. Dlatego dziś wspomina go jako jedno z najmniej komfortowych doświadczeń związanych z poprawianiem urody.