Doda od lat należy do najbardziej wyrazistych postaci w polskim show-biznesie. Artystka nie unika trudnych tematów i często wraca do wydarzeń ze swojego życia, które wciąż budzą emocje. Tym razem zdecydowała się opowiedzieć historię spotkania z byłym mężem Radosławem Majdanem i jego obecną żoną, które – jak przyznała – zakończyło się bardzo niezręcznie.
Choć Doda i Małgorzata Rozenek działają w zupełnie innych obszarach show-biznesu, ich historie od lat się przecinają. Obie były bowiem związane z tym samym mężczyzną – Radosławem Majdanem. Były piłkarz był pierwszym mężem piosenkarki, a dziś tworzy rodzinę z Rozenek, z którą wychowuje syna Henryka.

Relacje między Dodą a jej byłym mężem od dawna nie należą do łatwych. Sama artystka nie ukrywa, że jej zdaniem ogromny wpływ na to miała obecna żona Majdana. W jednym z wywiadów przypomniała sytuację sprzed lat, która – według niej – zmieniła wszystko.
Doda wspominała moment, kiedy wraz ze swoim drugim mężem wybierała się na przyjęcie do ambasady Stanów Zjednoczonych. Tego samego wieczoru pojawić się tam mieli również Radosław Majdan i Małgorzata Rozenek. Piosenkarka przyznała, że jechała na to spotkanie z dużą nadzieją.
Jak opowiadała, była przekonana, że to może być początek normalnych relacji między wszystkimi stronami. Wyobrażała sobie wręcz, że z czasem uda się stworzyć spokojną, patchworkową relację, w której wszyscy będą się szanować i spotykać bez napięcia.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Kiedy doszło do spotkania, sytuacja przybrała bardzo nieoczekiwany obrót. Doda twierdzi, że gdy tylko przywitała się z byłym mężem i jego partnerką, wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewała.
„Powiedziałam dzień dobry, a ona uderzyła go. On się odwrócił i po prostu wyszli” – relacjonowała. Jak wspomina, została wtedy kompletnie zaskoczona i przez chwilę nie była w stanie zareagować.
Piosenkarka przyznała, że stała jak sparaliżowana, nie wiedząc, co właściwie się wydarzyło. Cała sytuacja była dla niej tak dziwna, że potrzebowała chwili, by dojść do siebie. Ostatecznie pocieszał ją jej drugi mąż, który próbował wytłumaczyć jej zachowanie Majdana.
„To była absurdalna sytuacja. Mój drugi mąż przez jakieś 25 minut pocieszał mnie na tym przyjęciu i tłumaczył, dlaczego pierwszy mąż mnie zignorował” – wspominała z goryczą.

Po latach los znów sprawił, że Doda i Małgorzata Rozenek znalazły się w tym samym miejscu. Tym razem jednak nie chodziło o prywatne spotkanie, lecz o sprawy społeczne.
Obie pojawiły się w Sejmie, gdzie brały udział w działaniach związanych z ochroną zwierząt. Rabczewska przyznała jednak, że wcale nie spodziewała się spotkać tam żony swojego byłego męża.
Jak opowiadała, początkowo była zaskoczona całą sytuacją. Zwróciła uwagę na kamery i osoby nagrywające wszystko telefonami, co natychmiast wzbudziło jej podejrzenia, że całe wydarzenie szybko trafi do mediów społecznościowych.
Dopiero po chwili zauważyła, że naprzeciwko niej siedzi właśnie Małgorzata Rozenek. Doda przyznała, że początkowo poczuła irytację, bo była przekonana, że uwaga opinii publicznej skupi się na ich spotkaniu, a nie na sprawie, dla której przyszły do parlamentu.
„Nikt mnie nie zapytał, czy zgadzam się na to, żeby to było nagrywane i wrzucane do internetu” – mówiła.
Z czasem jednak spojrzała na sytuację inaczej. Doszła do wniosku, że medialne zainteresowanie ich spotkaniem może paradoksalnie pomóc sprawie, o którą walczyła.
Doda przyznała, że jeśli dzięki temu więcej osób usłyszy o działaniach na rzecz zwierząt, to cała medialna burza może przynieść coś dobrego.