Kiedyś tworzyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w show-biznesie. Dziś Marcin Hakiel mówi o kulisach rozpadu małżeństwa wprost — bez owijania w bawełnę. W rozmowie na podcaście „WojewódzkiKędzierski” wrócił do chwili, gdy po raz pierwszy poważnie zwątpił w wierność Katarzyny Cichopek i zdecydował się na krok, który miał rozwiać wszelkie wątpliwości.
Wspólnie z Pauliną Smaszcz, która również ma za sobą głośne rozstanie, nie unikali trudnych tematów. Oboje doskonale wiedzą, czym jest medialna burza wokół prywatnych spraw. Byli partnerzy są dziś w nowych małżeństwach, ale emocje sprzed lat wciąż wracają, gdy padają konkretne pytania.
Hakiel przyznał, że moment podejrzeń był dla niego jednym z najcięższych w życiu. Nie wiedział, co dzieje się w jego domu, ale intuicja nie dawała mu spokoju. Zauważył, że żona coraz częściej znikała wieczorami, a jej telefon bywał wyłączony przez wiele godzin. To właśnie wtedy dwaj bliscy przyjaciele mieli zasugerować mu, by zatrudnił prywatnego detektywa.
— To był trudny czas. Dwóch moich znajomych powiedziało wprost, że warto to sprawdzić. Czułem, że coś jest nie tak, ale nie miałem dowodów — wspominał.
Prowadzący zapytał go wprost, czy brał pod uwagę scenariusz, w którym śledztwo nie przyniesie jednoznacznych dowodów. Hakiel nie ukrywał, że w tamtym momencie był już niemal pewien, że małżeństwo zmierza ku końcowi. Sam proces przygotowań do rozwodu kosztował go — jak podkreślił — dziesiątki tysięcy złotych.

Najbardziej uderzające były jednak szczegóły przekazane przez detektywa. Tancerz opowiedział, w jaki sposób otrzymał informacje i jak wyglądał ten decydujący moment.
— Dostałem wiadomość, że moja była weszła do domu z kolegą z pracy o 18 albo 19 i nie wyszła do rana. Otrzymałem zdjęcia. Mogłem tam pojechać i skonfrontować ją od razu, ale uznałem, że nie będę tego robił. To było poniżej mojej godności — powiedział spokojnie.

Do rozmowy włączyła się także Paulina Smaszcz. Z jej słów wynikało, że sprawa nie opierała się wyłącznie na zdjęciach. Wspomniała, że oprócz materiałów od detektywa pojawiło się również 19-godzinne nagranie z podsłuchu.
Dla Hakiela był to moment graniczny. Nie chodziło już o plotki czy domysły. Chodziło o konkrety, które — jak sam przyznał — ostatecznie utwierdziły go w przekonaniu, że jego małżeństwo dobiegło końca.