Na pierwszy rzut oka to spełnienie marzeń. Klaudia Halejcio razem z Oskarem Wojciechowskim i dziećmi mieszka w imponującej willi wartej 12 milionów złotych. 500 metrów kwadratowych przestrzeni, działka o powierzchni 1,2 hektara, prywatna siłownia, kino domowe, duży basen w ogrodzie i jadalnia z miejscem dla dwunastu osób. Nowoczesna architektura, marmury, dzieła sztuki i pełna prywatność — wszystko, co kojarzy się z życiem na najwyższym poziomie.
Z zewnątrz wygląda to jak bajka. W rozmowie z „Telemagazynem” aktorka przyznała jednak, że rzeczywistość ma też drugą stronę. Jak podkreśliła, wiele osób zazdrości jej domu, a niektórzy wręcz reagują na niego z niechęcią. — Czasami ludzi boli mój dom — powiedziała otwarcie.

Halejcio przypomniała, że nie zawsze żyła w takich warunkach. Wspominała czasy, gdy wynajmowała mały pokój ze współlokatorami, w którym mieściło się tylko łóżko. Później była kawalerka o powierzchni około 17 metrów kwadratowych — łóżko, kanapa, mały aneks kuchenny i niewielkie okno z kratami. Jak zaznaczyła, wtedy oszczędzała na studia i nie było mowy o luksusach.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, ale wraz z metrażem i udogodnieniami rosną też koszty. Aktorka nie ukrywa, że utrzymanie takiej nieruchomości to poważne obciążenie finansowe. — Wiecie, ile kosztuje prąd?! A ile trwa mycie okien? To naprawdę nie jest coś, czego trzeba zazdrościć — mówiła bez owijania w bawełnę.


Nie podała konkretnej kwoty rachunków za energię, przyznała jednak, że wszystko zależy od miesiąca i od tego, czy podgrzewany jest basen. Wtedy koszty rosną zauważalnie.
Luksusowa willa daje komfort i przestrzeń, ale — jak widać — ma swoją cenę. Klaudia Halejcio nie ukrywa, że za eleganckim życiem stoją bardzo konkretne wydatki.