„To naprawdę ona?” Aleksandra Żebrowska wyciągnęła zdjęcia z młodości i zaskoczyła fanów

Aleksandra Żebrowska rzadko sięga do archiwum sprzed lat. Tym razem zrobiła wyjątek i wywołała prawdziwą falę wspomnień. Wszystko zaczęło się od jednego, z pozoru niewinnego kadru – karykatury wykonanej przez ulicznego artystę na Krupówkach.

Żebrowska, prywatnie żona Michała Żebrowskiego, od lat buduje swoją markę jako przedsiębiorczyni i influencerka. Jej profil na Instagramie śledzi blisko 450 tysięcy osób. Popularność zdobyła nie pozowanymi zdjęciami, ale autentycznością. Bez makijażu, bez filtrów, bez lukru. Pokazuje codzienność, także tę mniej instagramową stronę macierzyństwa. A doświadczenie ma spore – wychowuje czwórkę dzieci.

Kilka dni temu opublikowała żartobliwy wpis, w którym przyznała, że „nienawidzi Krupówek”. Zamiast długiego tłumaczenia wrzuciła zdjęcie starej karykatury. Dla wielu to klasyczna pamiątka z wakacji w górach albo nad morzem – szybki portret z przymrużeniem oka, który lądował potem w ramce.

Pod postem natychmiast pojawiły się komentarze. Jedna z obserwatorek poprosiła, by Aleksandra pokazała swoje prawdziwe zdjęcie z tamtego okresu, żeby można było porównać je z rysunkiem. I wtedy zrobiło się jeszcze ciekawiej.

Żebrowska nie poprzestała na jednym ujęciu. Zamiast tego opublikowała kilka fotografii z młodości. Przyznała, że nie pamięta dokładnie, z którego momentu pochodzi sama karykatura, więc dała fanom kilka opcji do wyboru. W sumie cztery różne zdjęcia z dawnych lat.

Internauci zaczęli analizować rysy twarzy, uśmiech, fryzurę. Jedni twierdzili, że artysta uchwycił charakterystyczne cechy. Inni przekonywali, że to raczej luźna interpretacja niż wierne odwzorowanie.

Jedno jest pewne – sentymentalny powrót do przeszłości wywołał spore emocje. A sama Aleksandra po raz kolejny udowodniła, że potrafi śmiać się z siebie i z dystansem patrzeć na swoje dawne wcielenia.

Czy karykaturzysta rzeczywiście oddał jej podobieństwo? Dla wielu to po prostu urocza pamiątka z czasów, gdy wszystko było prostsze.