„Nigdy nie byłam samotną matką” – Weronika Sziżkiewicz szczerze mówi o stracie ojca swojego syna.

Życie Weroniki Książkiewicz nie raz wystawiało ją na próbę, ale o prywatnych dramatach mówi rzadko. Tym razem zrobiła wyjątek. Aktorka otworzyła się na temat macierzyństwa, straty i etykiety, która – jak podkreśla – nigdy do niej nie pasowała.

Na początku swojej popularności była związana z przedsiębiorcą Krzysztofem Latkiem. Unikała pokazywania relacji w mediach, a publicznie pojawili się razem zaledwie dwa razy. Trzy miesiące po narodzinach ich jedynego syna zdecydowali się rozstać. Początkowo między nimi iskrzyło także w przestrzeni medialnej, ale z czasem udało im się odbudować poprawne relacje.

Krzysztof Latek brał aktywny udział w życiu Borysa, który kilka tygodni temu skończył 16 lat. W połowie 2024 roku nastolatek musiał jednak zmierzyć się z ogromnym ciosem. Jego ojciec zmarł nagle w wieku 59 lat. To doświadczenie było dla rodziny bolesne, ale – jak podkreślają bliscy – chłopak nie został z tym sam.

Weronika Książkiewicz rzadko mówi o synu publicznie. Choć na premierach widać, jak bardzo jest z niego dumna, prywatność zawsze była dla niej priorytetem. W rozmowie o macierzyństwie przyznała jednak, że to najpiękniejsze, a zarazem najtrudniejsze doświadczenie w jej życiu.

Podkreśliła, że więź, która połączyła ją z Borysem, jest czymś absolutnie wyjątkowym. To najbliższa jej osoba na świecie. Trudno jej nawet opisać słowami tę bliskość i zrozumienie, jakie między nimi panuje.

Aktorka stanowczo sprzeciwiła się też określaniu jej mianem „samotnej matki”. Przyznała, że media wielokrotnie używały wobec niej takiego sformułowania, ale ona nigdy nie czuła się w tej roli. Zwróciła uwagę, że prawdziwa samotność w macierzyństwie wygląda zupełnie inaczej – są kobiety, które zostają bez wsparcia i trafiają do domów samotnej matki.

Ona sama – jak zaznaczyła – od początku była otoczona ludźmi gotowymi pomagać. W wychowaniu syna wspierały ją ciocie, dziadkowie i pradziadkowie. Zawsze mieli ciepły dom i poczucie bezpieczeństwa. Niezależnie od życiowych zawirowań, nigdy nie brakowało im środków do życia.

Dziś, po bolesnej stracie ojca Borysa, rodzina nadal trzyma się razem. Weronika nie mówi o dramacie w kategoriach sensacji. Mówi o więzi, wsparciu i wdzięczności. I jasno podkreśla – nigdy nie była sama.