„Nie żyjemy w cywilizowanym kraju”. Agnieszka R. przerywa milczenie po akcie oskarżenia

Agnieszka R., jedna z najbardziej utytułowanych polskich pięściarek i mistrzyni kickboxingu, znów znalazła się w centrum medialnej burzy. Tym razem nie chodzi o sportowe sukcesy, lecz o sprawę karną, w której prokuratura postawiła jej 13 zarzutów dotyczących oszustw finansowych.

Według ustaleń śledczych łączna kwota strat 14 pokrzywdzonych ma wynosić 102 350 złotych. Wcześniej pojawiały się informacje, że zawodniczka miała pożyczać pieniądze od znajomych i nie zwracać zobowiązań. W razie skazania grozi jej kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Sprawa nabrała rozgłosu już kilka miesięcy temu. W przeszłości szeroko komentowano także jej problemy zdrowotne związane z kręgosłupem, które utrudniały jej normalne funkcjonowanie. Wtedy zorganizowano zbiórkę, która przyniosła ponad 400 tysięcy złotych wsparcia. Już w tamtym okresie pojawiały się pierwsze oskarżenia o nieprawidłowości finansowe.

Teraz sportsmenka opublikowała obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych. Odniosła się w nim do aktu oskarżenia skierowanego do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Jak podkreśla, o zarzutach dowiedziała się z reportażu telewizyjnego.

Napisała, że zaskoczyło ją to, iż informacja o rzekomych 12 zarzutach pojawiła się publicznie, zanim prokuratura formalnie przedstawiła jej ich treść. Jej zdaniem przez kilka miesięcy nie miała możliwości odniesienia się do sprawy, a jej wizerunek został nadszarpnięty w mediach.

Agnieszka R. zwróciła uwagę na zasadę domniemania niewinności. Podkreśliła, że czuje się osądzona jeszcze przed rozpoczęciem procesu. W swoim wpisie zasugerowała również, że 12 z 13 zarzutów dotyczy działań osoby, która już nie żyje.

– Czasami mam wrażenie, że nie żyjemy w cywilizowanym kraju. Obowiązuje przecież domniemanie niewinności, a ja już zostałam skazana bez wyroku. Dwanaście zarzutów dotyczy czynów osoby zmarłej. Nie można oskarżyć kogoś po śmierci, więc szuka się kozła ofiarnego. Nie miałam z tym nic wspólnego i będę bronić swojej niewinności przed sądem – napisała.

Sprawa trafi na wokandę, a to sąd zdecyduje o jej odpowiedzialności. Sama zainteresowana zapowiada walkę o oczyszczenie swojego imienia.