Jeszcze niedawno byli jedną z najbardziej lubianych par programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Dziś ich codzienność wygląda zupełnie inaczej. Adrian Szymaniak od miesięcy walczy z glejakiem IV stopnia, a jego żona Anita Szydłowska regularnie informuje obserwatorów o postępach leczenia.
Diagnoza, która padła w połowie 2025 roku, wywróciła ich życie do góry nogami. Adrian przeszedł dwie skomplikowane operacje. Później rozpoczęła się intensywna terapia – radioterapia oraz chemioterapia w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. To miejsce stało się na pewien czas ich drugim domem.

W połowie stycznia pojawiły się kolejne niepokojące informacje. W miejscu usuniętego guza wykryto dwumilimetrową zmianę. Niedługo później Adrian rozpoczął terapię z wykorzystaniem urządzenia TTF.
Od początku leczenia małżeństwo otwarcie dzieli się swoją drogą w mediach społecznościowych. Ostatnio jednak zapadła cisza. 24 lutego Anita przerwała ją nowym wpisem na Instagramie i wyjaśniła, z czego wynika brak aktywności.

Jak napisała, Adrian otrzymał kolejną, zwiększoną dawkę chemioterapii, która mocno obciążyła jego organizm. – Wiele osób pewnie zastanawia się, co u nas i skąd ta cisza. Nie ma sensu udawać, że wszystko jest w porządku, bo niestety kolejna, zwiększona dawka chemii dała się Adrianowi we znaki. Jest słaby, dużo śpi, nie ma apetytu i nawet nie ma siły rozmawiać. Wyniki krwi są dobre, to naturalna reakcja organizmu i teraz musi dojść do siebie, więc dbamy o niego najlepiej, jak potrafimy – przekazała.
Choć sytuacja jest trudna, w ich domu pojawił się też promyk radości. Do rodziny dołączył nowy członek – chomik o imieniu Thumper. Poprzedni pupil, Stitch, odszedł z powodu nowotworu, dlatego obecność małego zwierzaka jest dla nich szczególnie ważna i daje chwilę wytchnienia od codziennych wyzwań.
Anita nie ukrywa, że to wymagający czas, ale podkreśla, że najważniejsze jest teraz wsparcie i regeneracja. Każdy dzień to kolejny krok w tej nierównej walce.