Poranek w „Dzień Dobry TVN” miał przebiegać jak zwykle. Studio, kawa, rozmowy i porcja tematów na start dnia. Nagle w trakcie wtorkowego wydania wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Sebastian Karpiel-Bułecka, od roku juror „Must Be the Music”, zadzwonił do swojej żony wprost na antenę. Paulina Krupińska prowadziła program razem z Damianem Michałowskim, gdy jej telefon zaczął dzwonić. Prezenterka od razu przyznała z uśmiechem, że to jej mąż.

Damian Michałowski postanowił odebrać połączenie na żywo. – Cześć Sebastian, jesteśmy na antenie, Paulina i ja prowadzimy program. Jest 7:50, coś ważnego, czy możemy oddzwonić później? – zapytał, przykładając telefon do ucha.
Okazało się, że sprawa była pilna. Muzyk dzwonił, bo ich syn Jędrzej… nie miał plecaka.
– W domu. Przepraszam, ale gdzie? – odpowiedziała Paulina, wyraźnie zaskoczona sytuacją.

Cała scena wywołała rozbawienie w studiu. Michałowski nie krył komentarza: – Dziecko nie ma plecaka. Przepraszam, to są poważne sprawy. Paulina, dlaczego wasz syn nie ma plecaka?
38-letnia prezenterka szybko wyjaśniła, że jeszcze poprzedniego dnia wszystko było na swoim miejscu. – Jak to nie ma? Wyszedł wczoraj ze szkoły z plecakiem. Plecak jest w przedpokoju – zapewniała.
Przy okazji podzieliła się refleksją o różnicach między kobietami a mężczyznami. – Wiecie, jak to jest, kobiety są jak czarodziejki. Mówisz facetowi, że coś jest na drugiej półce po lewej stronie, on otwiera szafkę i nie widzi. Wchodzi kobieta i nagle – jest – stwierdziła z uśmiechem.
Sytuacja była krótka, spontaniczna i bardzo domowa. Widzowie mogli zobaczyć, że nawet w środku programu śniadaniowego życie rodzinne potrafi zaskoczyć.