Natalia Karczmarczyk, znana w sieci jako Natsu, znów jest na fali. Po burzliwym rozstaniu z Marcinem Dubielem zaczęła działać na własnych zasadach. Wystąpiła w programie „Sabotażysta” u Reziego, a wkrótce zobaczymy ją w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie zatańczy w parze z Wojciechem Kuciną. W najnowszym wywiadzie w podcaście „WojewódzkiKędzierski” wróciła jednak do tematu, który przez lata kładł się cieniem na jej karierze.
Natsu zaczynała od udziału w paradokumentach, między innymi w „Szkole”. Później dołączyła do projektu Team X, gdzie tworzyła treści z Julią Żugaj, Moniką Kociołek czy Sheo. W czasie tzw. Pandora Gate była związana z Marcinem Dubielem. Ich relacja zakończyła się w czerwcu 2025 roku, a sama influencerka dziś określa ją jako trudną.

Największy kryzys przeżyła jednak w 2021 roku. Do sieci trafiły jej prywatne nagrania i zdjęcia, a internauci szybko zaczęli komentować jej przeszłość związaną z pracą na kamerach internetowych. Sprawa wybuchła z dnia na dzień i odbiła się szerokim echem w całej Polsce.
W rozmowie z Kubą Wojewódzkim padło pytanie wprost o to, czym jest praca cam girl. Natsu nie chciała wchodzić w szczegóły. Przyznała, że temat był wielokrotnie używany przeciwko niej jako argument o „złym przykładzie” dla młodych ludzi. Podkreśliła, że miała wtedy 18 lat i początkowo została zrekrutowana jako hostessa na targi. Propozycja zmiany zakresu pracy pojawiła się później.
– Chciałam pójść na skróty, nie myśląc o konsekwencjach – wyznała. – Wstydziłam się. Bałam się, że moi rodzice, przyjaciele, bliscy to zobaczą.

Przyznała, że najbardziej bolała ją myśl o przyszłości. – Chcę mieć dzieci. Minęło dziesięć lat, a ja wciąż czytam komentarze. Boję się, że kiedyś moje dzieci usłyszą coś od kolegów czy koleżanek – mówiła ze smutkiem.
Nagrania zaczęły pojawiać się w nocy. – Obudziłam się i cała Polska już o tym wiedziała. Tak dowiedzieli się też moi rodzice. Nigdy im wcześniej nie powiedziałam – wspominała. Jedyną osobą, która znała prawdę, był jej ówczesny partner.
Choć rodzice okazali jej wsparcie, sytuacja szybko zaczęła ich przytłaczać. Pojawiały się telefony, pytania, artykuły z jej imieniem i nazwiskiem. Jej mama, która pracuje w ZUS, zmieniała nawet nazwę swojego konta w mediach społecznościowych, by uniknąć wiadomości od obcych osób.

Natsu zgłosiła sprawę do prokuratury, ale nie kontynuowała działań. Nie wie, kto i dlaczego upublicznił materiały. – Jeśli ktoś to nagrał i wrzucił, to jak duch. Nie da się ustalić, kto to zrobił – powiedziała.
Zapytana o możliwość usunięcia zdjęć z internetu, przyznała, że rozważała takie rozwiązanie. Kosztowny i trudny proces wciąż jest opcją, którą bierze pod uwagę.
Dziś mówi o tamtym czasie jako o bolesnej lekcji. Nie ukrywa, że był to moment, który zmienił ją na zawsze.