Małgorzata Tomaszewska od lat pokazuje, że da się pogodzić telewizyjną karierę z macierzyństwem. Choć jej grafik pęka w szwach, a poranki zaczynają się bardzo wcześnie, wciąż znajduje przestrzeń dla swoich dzieci. W rozmowie udzielonej Telemagazynowi opowiedziała, jak wygląda jej codzienność i jakie talenty odkrywa w Enzo i Laurze.
Dziś Tomaszewska jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN. Widzowie regularnie oglądają ją w „Dzień Dobry TVN”, gdzie swoim uśmiechem i energią wita ich o poranku. Każde jej pojawienie się w programie wywołuje lawinę reakcji w mediach społecznościowych stacji — komplementy i ciepłe słowa pojawiają się niemal natychmiast.
Посмотреть эту публикацию в Instagram
Poza kamerami jest przede wszystkim mamą. Wychowuje dwójkę dzieci: syna Enzo, którego ojcem jest Ahmet Seyfi Yigit Tarci, oraz córkę Laurę, której tatą jest jej obecny narzeczony, Robert. Jak sama przyznaje, łączenie pracy z życiem prywatnym bywa wyzwaniem.
We wtorkowy wieczór pojawiła się na prezentacji wiosennej ramówki TVN. W rozmowie z Bartoszem Boruciakiem zdradziła, że nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. – To nie jest proste. Na przykład teraz mój syn pewnie zasypia sam i to jest dramat, bo mamy nie ma w domu. Ale musi sobie jakoś poradzić, w końcu ma już prawie 9 lat – powiedziała szczerze.
Prowadząca z dumą mówiła też o predyspozycjach swoich dzieci. – Mój syn jest sportowo bardzo uzdolniony. To absolutny geniusz na nartach i świetnie radzi sobie właściwie w każdej dyscyplinie, której spróbuje. Z kolei córka już teraz skacze i tańczy lepiej ode mnie, więc nie wiem, po kim to ma, może po tacie – zdradziła z uśmiechem.

Czy Enzo zwiąże swoją przyszłość ze sportem? Choć talentu mu nie brakuje, Tomaszewska podchodzi do sprawy realistycznie. – Talent i mocna psychika nie zawsze idą w parze. Widzę, że sportowo jest bardzo zdolny, ale mentalnie to nie jest ten kierunek. Nie sądzę, żeby poszedł w to zawodowo – wyjaśniła.
Syn prezenterki próbował także piłki nożnej, jednak nie odnalazł się w drużynowej rywalizacji. To może oznaczać, że nie pójdzie śladami swojego dziadka, legendarnego bramkarza Jana Tomaszewskiego. – Grał w piłkę, ale na boisku nie dogadywał się z kolegami. Jest indywidualistą, woli sporty, w których odpowiada sam za siebie. Na nartach czuje się jak ryba w wodzie, tam jest panem swoich nart – przyznała.
Enzo interesuje się również motoryzacją. Fascynują go samochody, choć mama podchodzi do tego z dystansem. Rozwój kariery rajdowej czy wyścigowej to nie tylko ogromne koszty, ale też spore ryzyko. – Trochę bym się o to martwiła – dodała.
Jedno jest pewne: Małgorzata Tomaszewska uważnie obserwuje rozwój swoich dzieci i daje im przestrzeń do odkrywania własnej drogi. Nie narzuca im scenariusza, nawet jeśli nazwisko zobowiązuje.