Beata Ścibakówna znów sprawiła, że w sieci zrobiło się o niej głośno. Aktorka, od lat związana z Teatrem Narodowym w Warszawie, a prywatnie żona Jana Englerta, opublikowała kolejne zdjęcia z podróży po Stanach Zjednoczonych. Tym razem przeniosła swoich obserwatorów prosto do słonecznego Miami, gdzie wyraźnie łapie oddech i korzysta z zupełnie innego klimatu niż ten, który w lutym panuje w Polsce.
Trudno przejść obojętnie obok tych kadrów, bo Ścibakówna wygląda na nich wyjątkowo lekko i świeżo. Choć ma 57 lat i zbliża się do sześćdziesiątki, jej forma robi wrażenie. Nie jest tajemnicą, że od lat dba o siebie: regularnie trenuje, pilnuje diety i stawia na aktywny styl życia. Na nowych zdjęciach widać, że to nie są puste słowa, tylko konsekwencja, która przekłada się na sylwetkę, postawę i energię.
Посмотреть эту публикацию в Instagram
W tej podróży ważny jest też sam rytm: najpierw intensywny Nowy Jork, a potem odpoczynek na Florydzie. Aktorka zaczęła wyprawę od Wielkiego Jabłka, gdzie – jak przystało na osobę związaną ze sceną – odwiedziła Broadway. Spacerowała po mieście, chłonęła atmosferę, szukała inspiracji i pokazywała fanom, że to wyjazd nie tylko „dla widoków”, ale też dla wrażeń.
Po tej bardziej miejskiej, dynamicznej części przyszedł czas na zmianę tempa. Miami wygląda na przystanek, w którym wszystko zwalnia: więcej słońca, więcej luzu, więcej przestrzeni. Ścibakówna wrzuciła zdjęcia, na których odpoczywa na łodzi w otoczeniu luksusowych jachtów. W tle widać błękitną wodę, palmy i typowo wakacyjny klimat, który w środku zimy potrafi działać jak najlepszy filtr na humor.
W opisie aktorka zwróciła się do obserwatorów krótkim zaproszeniem: zachęciła, by przyjechać do Miami w lutym i podzielić się opinią. To drobny szczegół, ale dobrze pasuje do całej narracji wyjazdu – nie ma tu nadęcia, jest raczej lekki ton i dzielenie się chwilą. Tym bardziej, że warunki pogodowe na Florydzie są obecnie idealne do plażowania: około 24 stopni i pełne słońce.

To właśnie dlatego Ścibakówna zdecydowała się na białe bikini i bez kompleksów pokazała wysportowaną sylwetkę. Zdjęcia szybko przyciągnęły uwagę, a pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy. Widzowie chwalą jej formę, styl i naturalność, bo na tych kadrach nie widać sztucznej pozy ani udawania – bardziej spokój, swoboda i radość z prostych rzeczy: słońca, wody i chwili dla siebie.
Warto też pamiętać, że Ścibakówna od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w polskim świecie kultury. Nawet gdy publikuje prywatne zdjęcia, zawsze budzi ciekawość, bo ludzie mają wrażenie, że zaglądają za kulisy życia osoby, którą zwykle widzą w zupełnie innym kontekście – na scenie, w teatrze, w pracy. Tym razem pokazuje się jako kobieta na urlopie, w luźnym wydaniu, bez ciężkiego makijażu i bez teatralnego dystansu.
Ten wyjazd wywołał też typowy efekt „zderzenia dwóch światów”: w Polsce zimno, szaro i mróz, a u niej pełne słońce i plażowy klimat. Takie kontrasty zawsze działają na wyobraźnię i sprawiają, że zdjęcia żyją własnym życiem. Dla wielu osób to po prostu inspiracja – przypomnienie, że można dbać o siebie, czuć się dobrze w swoim ciele i nie traktować wieku jak hamulca.
Patrząc na te fotografie, trudno nie odnieść wrażenia, że Beata Ścibakówna dokładnie wie, czego potrzebuje: raz bodźców i sztuki, raz ciszy i odpoczynku. A Miami, z jego słońcem i lekkim rytmem, wygląda na miejsce, w którym naprawdę może na chwilę odpuścić.