Poniedziałkowy wieczór przyniósł niespodziewany zwrot w trwającym od miesięcy sporze. Paulina Smaszcz opublikowała pismo od swojego pełnomocnika, w którym ogłoszono „zwycięstwo” przed sądem. Szczegółów jednak nie ujawniła, ograniczając się do krótkiego komunikatu i emocjonalnego komentarza.
Chodzi o sprawę związaną z naruszeniem przepisów o ochronie danych osobowych Katarzyny Cichopek. To kolejny rozdział konfliktu, który wybuchł w 2023 roku, gdy Smaszcz opublikowała w mediach społecznościowych wezwanie sądowe wysłane do niej przez prawników Macieja Kurzajewskiego i Katarzyny Cichopek, wraz z listą świadków i ich adresami. Wśród wymienionych osób znalazła się także Anna Mucha.
Посмотреть эту публикацию в Instagram
Aktorka z serialu „M jak miłość” skierowała sprawę do sądu. Pod koniec listopada zapadł wyrok: Paulina Smaszcz została uznana za winną naruszenia ochrony danych osobowych. Sąd warunkowo umorzył postępowanie na dwa lata i zobowiązał ją do pokrycia 140 zł kosztów sądowych.
Równolegle pozew w tej samej sprawie złożyła również Katarzyna Cichopek. W najnowszym komunikacie Smaszcz poinformowała, że sąd w całości umorzył wobec niej postępowanie karne. Warto jednak podkreślić, że orzeczenie nie jest prawomocne.

„Prawda zwycięży. Prawda wyjdzie na jaw. Warto walczyć o siebie, choć było to dla mnie i dla osób, które mnie kochają, bardzo bolesne i długie doświadczenie. Mam nadzieję, że teraz ci, którzy kłamali i celebrytki, które mnie oczerniały w mediach, zamilkną na zawsze” – napisała wyraźnie poruszona Smaszcz.
Głos w sprawie zabrał także Jan Borowiec, pełnomocnik Katarzyny Cichopek. W swoim stanowisku wyjaśnił, że postępowanie dotyczyło naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych wobec Katarzyny Cichopek, Macieja Kurzajewskiego oraz innych pokrzywdzonych.
Jak podkreślił, w odrębnym postępowaniu dotyczącym Anny Muchy sąd uznał Paulinę Smaszcz winną czynu z artykułu 107 ustawy o ochronie danych osobowych i skazał ją. W obecnym przypadku sąd uznał, że wcześniejsze stwierdzenie winy wyczerpuje odpowiedzialność karną wobec pozostałych pokrzywdzonych.

Borowiec zaznaczył jednak, że przyjęta konstrukcja procesowa budzi wątpliwości. Według niego nie doszło do merytorycznego zbadania naruszeń wobec wszystkich pokrzywdzonych, lecz zastosowano formalną interpretację proceduralną. Dodał też, że publiczne wypowiedzi sugerujące brak odpowiedzialności nie są zgodne z treścią wyroku, który jednoznacznie ustalił winę. Sprawa nie została zakończona i będzie przedmiotem dalszej kontroli instancyjnej.
Wygląda więc na to, że sądowa batalia między zainteresowanymi stronami jeszcze się nie kończy. Na horyzoncie widać kolejne procesy, w tym dotyczące naruszenia dóbr osobistych.