Miszczak wypomina nielojalność, Doda odpowiada z przekąsem: „Nie kłócę się ze starszymi”

Wokół Dody znów zrobiło się głośno. Tym razem iskrzy na linii artystka – dyrektor programowy Polsatu. Edward Miszczak publicznie zarzucił jej brak lojalności, a ona odpowiedziała w swoim stylu. Krótko, z uśmiechem, ale z wyraźnym pazurem.

Dorota Rabczewska jest dziś w samym centrum medialnego wiru. Promuje singiel „Pamiętnik”, szykuje premierę serialu dokumentalnego o swoim życiu i karierze, a w dodatku ogłosiła koncert na Stadionie Narodowym. Bilety do najtańszych nie należą, choć wydarzenie zaplanowano dopiero na przyszłe lato. Równolegle angażuje się w pomoc bezdomnym psom, co przyniosło nie tylko realne wsparcie dla zwierząt, ale i napięcia z Małgorzatą Rozenek-Majdan oraz Joanną Krupą. Spór dotyczy tego, jak systemowo powinna wyglądać pomoc dla czworonogów.

W wywiadzie Edwarda Miszczaka powrócił temat głośnego bana dla Dody w TVN. Po konflikcie z Agnieszką Woźniak-Starak w 2014 roku wokalistka na długie lata zniknęła z anteny tej stacji. Teraz dyrektor programowy Polsatu wrócił do sprawy i wprost stwierdził, że artystka zasłużyła na taki ruch. Jego zdaniem nielojalnie postąpiła, gdy po latach promowania jej twórczości przez Polsat przyjęła propozycję występu na sylwestrze w Telewizji Publicznej.

„Zrobiliśmy z Dodą duży show. Jej ostatnia płyta dostała wspaniałe wsparcie dzięki Polsatowi. Koncerty też. A potem zobaczyłem Dodę w telewizji publicznej z komentarzem ‘kto pierwszy, ten lepszy’. Uznałem więc, że fajnie będzie ją zbanować” – powiedział Miszczak.

Słowa te nie pozostały bez reakcji. W rozmowie z „Vivą!” Doda podkreśliła, że nie jest pracownikiem etatowym żadnej stacji i ma fanów wśród widzów każdej telewizji. Przypomniała, że kiedy podpisywała kontrakt na reality show w Polsacie, wystąpiła tam w sylwestra, a nawet wcześniej zrezygnowała z propozycji TVP, kierując się lojalnością. Jej zdaniem artyści nie są związani z jedną anteną tak jak prezenterzy i powinni mieć swobodę wyboru.

„Nie wiem, czy to wolność, czy niewolnictwo, ale bardzo lubię Polsat” – stwierdziła, odnosząc się do sugestii, że z lojalności powinna występować wyłącznie w jednej stacji.

Na koniec dorzuciła jeszcze jedno zdanie, które szybko obiegło media. Zapewniła, że całą sytuację traktuje z dystansem i nie zamierza wdawać się w spór z Miszczakiem. „On jest starszym panem, ja się ze starszymi nie kłócę” – skwitowała.

Wygląda więc na to, że emocje wciąż buzują, choć obie strony mówią o sprawie z pozornym spokojem. A że Doda rzadko odpuszcza bez komentarza, trudno spodziewać się, by temat zniknął tak szybko.