Carolina Gillon poddała się zabiegowi rok po porodzie. „Była jedna zmiana, której nie mogłam zaakceptować”.

Karolina Gilon znów jest aktywna w sieci, ale tym razem wróciła z bardzo osobistym wyznaniem. W krótkim vlogu opowiedziała o operacji piersi, na którą zdecydowała się dokładnie rok po narodzinach syna. Jak podkreśla, to nie był kaprys ani impuls.

Prezenterka telewizyjna, znana m.in. z prowadzenia „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”, na jakiś czas zniknęła z mediów społecznościowych. Skupiła się na rodzinie – partnerze Mateuszu i ich rocznym synku Franku. Przerwa miała jej pomóc złapać oddech i wrócić z nową energią do tworzenia treści.

Kiedy ponownie zaczęła publikować regularnie, postanowiła opowiedzieć o decyzji, którą dojrzewała w ciszy. W nagraniu wyjaśniła, że przeszła drugą w życiu operację piersi. Tym razem okoliczności były jednak zupełnie inne.

„Chcę być z Wami szczera. W poniedziałek miałam operację. Dokładnie rok temu moje ciało urodziło. Była jedna zmiana, której nie potrafiłam zaakceptować. Nie zrobiłam tego przeciwko macierzyństwu. Zrobiłam to dla siebie” – powiedziała w wideo.

Gilon przyznała, że wcześniej również poddawała się zabiegowi, ale wtedy – jak mówi – nie miała nic do stracenia. Teraz, jako mama, czuła zupełnie inne emocje i odpowiedzialność. Podkreśliła jednak, że ma ogromne wsparcie partnera Mateusza Świerczyńskiego, któremu w nagraniu nie szczędziła czułości. Dodała, że operacja odbyła się w tym samym miejscu i została przeprowadzona przez tego samego lekarza co poprzednio.

Influencerka zdecydowała się pokazać widzom cały proces – od przygotowań po moment powrotu do domu. Zachęciła kobiety do zadawania pytań i zapowiedziała, że chętnie rozwieje wszelkie wątpliwości. Według jej relacji zabieg trwał około dwóch godzin, a ona jeszcze tego samego dnia wróciła do domu.

Opowiadała, że ból był do zniesienia, choć po wybudzeniu czuła lekkie zawroty głowy. Musiała pić dużo wody, aby szybciej pozbyć się skutków znieczulenia. „Zastanówmy się, jak my się czujemy. Jeśli mama jest w pełni szczęśliwa, to wszyscy wokół też będą szczęśliwsi” – napisała pod swoim postem.

Karolina jasno zaznaczyła, że macierzyństwo nie wyklucza dbania o siebie. W jej ocenie kobieta nadal ma prawo być sobą, nawet jeśli jest mamą. I właśnie z tą myślą zdecydowała się podzielić swoją historią.