Marcelina Zawadzka po raz pierwszy szczerze o przeprowadzce do Dubaju. „Postanowiłam pójść za mężczyzną”

Marcelina Zawadzka od kilku miesięcy przechodzi życiową rewolucję. Jesienią 2025 roku niespodziewanie ogłosiła, że wraz z narzeczonym i synem Leonidasem przenosi się do Dubaju. Wówczas nie zdradziła wielu szczegółów, teraz jednak zdecydowała się opowiedzieć o powodach tej decyzji i emocjach, które jej towarzyszyły.

Prezenterka wchodziła do polskiego show-biznesu kilkanaście lat temu, zdobywając tytuł Miss Polonia. Przez lata prowadziła „Pytanie na Śniadanie”, a później z powodzeniem dołączyła do zespołu Polsat. Równolegle budowała życie prywatne — trzy lata temu zaręczyła się z niemieckim przedsiębiorcą Max Gloeckner, z którym w październiku 2024 roku powitali na świecie syna Leonidasa.

Kilka miesięcy po przeprowadzce Marcelina wróciła do Polski na plan kolejnego sezonu reality show „Farma”. W najnowszym wideo na Instagramie wyraźnie wzruszona opowiadała o tęsknocie za ojczyzną. Po przyjeździe do Warszawy odwiedziła mieszkanie, w którym spędziła 16 lat życia z Maxem. „Totalny wzrusz. Rozumiem, że moim domem jest teraz miejsce, w którym jest moja rodzina, ale sercem wciąż czuję, że Polska jest moim miejscem. Kocham Polskę, kocham tu być” — podkreśliła.

W kolejnej części nagrania Marcelina po raz pierwszy tak szczegółowo opisała motywy przeprowadzki. „Od jakiegoś czasu jesteśmy w Dubaju. Nigdy nie mieszkałam za granicą i nie miałam takiej długiej rozłąki z krajem. Max jest tam rezydentem od lat, prowadzi firmę, ma tam rodzinę, jego mama często nas odwiedza. To on chciał się przeprowadzić” — powiedziała.

Prezenterka przyznała, że decyzja była dla niej wyjątkowa, ponieważ całe życie to ona decydowała o kolejnych krokach. „Teraz mam dziecko, ten moment jest dla mnie ważny. Jeśli tak jak zawsze postawię na pracę i karierę, mogę stracić relację. Postanowiłam pierwszy raz pójść za mężczyzną, być jego partnerem życiowym, słuchać, czego on chce, dać mu wybierać. Zawsze to ja wybierałam” — wyznała.

Marcelina podkreśliła również, że nie wiedzą, jak długo pozostaną w Dubaju. Dom wynajęli na rok, ale planów dalszego pobytu jeszcze nie określili. „Daję Maxowi być głową rodziny, pozwalam mu decydować” — dodała, zamykając temat decyzji, która w jej życiu jest symbolem nowego etapu.