Ma dopiero 19 lat i już przeszedł do historii. Kacper Tomasiak pobił rekord, który wydawał się nie do ruszenia

Kacper Tomasiak stał się bohaterem całej Polski po wydarzeniach z 9 lutego. Młody skoczek narciarski wywalczył srebrny medal zimowych igrzysk olimpijskich i tym samym zapisał się złotymi literami w historii polskiego sportu. Oprócz samego sukcesu ogromne emocje wzbudził jeden fakt — jego wiek.

Tomasiak urodził się 20 stycznia 2007 roku. Gdy stanął na olimpijskim podium, miał dokładnie 19 lat i 20 dni. To wystarczyło, by pobić legendarny rekord, który przez ponad pół wieku należał do Wojciech Fortuna. Fortuna zdobył złoto w Sapporo w 1972 roku, mając 19 lat i 189 dni. Teraz jego osiągnięcie zostało oficjalnie przebite.

Srebrny medal Tomasiaka to nie tylko rekord wieku. To także pierwszy medal zdobyty przez reprezentanta Polski na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich. Chwilę po zakończeniu konkursu młody skoczek udzielił krótkiej wypowiedzi dla Eurosport i nie krył wzruszenia.

Wyraźnie podkreślił, komu dedykuje swój historyczny sukces. Powiedział, że medal w szczególności należy do jego rodziny, która wspierała go od najmłodszych lat i była przy nim na każdym etapie sportowej drogi. Jak zaznaczył, bez tego wsparcia nie byłoby dziś mowy o olimpijskim podium.

Rodzina odgrywa w życiu Kacpra Tomasiaka kluczową rolę. Skoki narciarskie to u nich prawdziwa tradycja. Ojciec zawodnika, Wojciech Tomasiak, jest trenerem w SMS Szczyrk, a młodsi bracia Kacpra również trenują tę dyscyplinę. Sport to dla nich codzienność, ale — jak podkreślają — zawsze na pierwszym miejscu stawiają dom i wartości.

Przed igrzyskami ojciec skoczka mówił w jednym z wywiadów, że cała rodzina wspólnie podejmuje decyzje i stara się zachować zdrowe proporcje. Jak zaznaczał, wszyscy siadają razem do stołu, rozmawiają i traktują karierę syna jak rodzinny projekt, ale bez presji i narzucania ambicji.

Po olimpijskim sukcesie życie Tomasiaków nieco się zmieniło. Ojciec zawodnika przyznał, że rozpoznawalność przyszła nagle i dotknęła nie tylko samego Kacpra, ale całą rodzinę. Gratulacje płyną z każdej strony, pojawiają się nowi znajomi, a zainteresowanie nie słabnie.

Mimo tego Tomasiakowie podkreślają jedno — chcą zachować spokój, normalność i domową atmosferę, która była ich fundamentem jeszcze zanim pojawiły się medale i kamery. Dla Kacpra to właśnie to zaplecze okazało się kluczem do największego sukcesu w dotychczasowej karierze.