Nowa misja Justyny Kowalczyk na igrzyskach. Tym razem wszystko kręciło się wokół czteroletniego Hugo

Justyna Kowalczyk-Tekieli pojawiła się na tegorocznych Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech w zupełnie innej roli niż przez lata przyzwyczaiła kibiców. Zamiast numeru startowego i nart — mikrofon, eksperckie analizy i wyjątkowe towarzystwo. U jej boku był czteroletni syn Hugo.

Była mistrzyni olimpijska od 2023 roku samotnie wychowuje dziecko po tragicznej śmierci męża, Kacpra Tekeliego. Choć nie ukrywa, że był to dla niej bardzo trudny czas, konsekwentnie stara się, by jej syn dorastał aktywnie i w świecie, który od zawsze był częścią jej życia. Sport, podróże i bliskość — to fundamenty ich codzienności.

Podczas igrzysk we Włoszech Kowalczyk pracowała jako ekspertka sportowa dla Eurosport. Tym razem jednak nie poleciała sama. Hugo mógł zobaczyć olimpijską atmosferę z zupełnie innej perspektywy niż widzowie przed telewizorami. Trybuny, sportowcy, emocje i ciągły ruch stały się dla niego naturalnym tłem kilku intensywnych dni spędzonych z mamą.

Sportsmenka podzieliła się w mediach społecznościowych zdjęciem z wyjazdu, które szybko poruszyło internautów. W krótkim opisie zdradziła, jak bardzo jej syn cieszy się z takiego stylu życia. Napisała, że Hugo jest szczęśliwy zawsze wtedy, gdy mogą się pakować i ruszać w kolejną podróż. Ten prosty komentarz wywołał falę ciepłych reakcji.

W kolejnym wpisie Justyna Kowalczyk pokazała jeszcze bardziej rozczulający kadr. Tym razem Hugo trzymał w ręku mikrofon i wyglądał jak prawdziwy komentator sportowy, gotowy do analizy olimpijskich zmagań. Zdjęcie było pełne luzu i rodzinnej radości.

Do fotografii dołączyła żartobliwy opis, w którym napisała, że jej syn wyznacza nowe standardy eksperckie i nie rzuca słów na wiatr. Internauci natychmiast podchwycili ten ton, komentując, że sportowa pasja w takim wydaniu ma wyjątkową moc.

Wyjazd na igrzyska pokazał, że dla Justyny Kowalczyk sport nie jest już wyłącznie rywalizacją i medalami. Dziś to także przestrzeń do budowania relacji z synem, wspólnych wspomnień i codziennych chwil, które zostają na długo.