Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk od lat idą przez życie razem — spokojnie, bez demonstracji i medialnego hałasu. Wychowują syna Henryka, pracują w zawodzie, który rzadko daje wytchnienie, a mimo to potrafili stworzyć codzienność, w której jest miejsce na balans i prywatność. Ich dom w warszawskiej Pradze idealnie to odzwierciedla.
Mieszkanie, w którym żyją na co dzień, dalekie jest od aktorskiego przepychu. Nie ma tu złotych dodatków ani wnętrz zaprojektowanych pod okładki magazynów. Zamiast tego króluje przestrzeń, światło i konsekwencja. To dom zaprojektowany po to, by w nim być, a nie tylko wyglądać.

Boczarska od czasu do czasu pokazuje fragmenty wnętrza w mediach społecznościowych. Jedno z ujęć z antresoli, na której pozuje z psem, zdradza sporo. Centralnym punktem jest przeszklona ściana, dzięki której wnętrze jest jasne i otwarte. Naturalne światło gra tu pierwsze skrzypce i buduje atmosferę spokoju.
Charakteru dodają czarne, łagodnie wygięte schody, które prowadzą na wyższy poziom. To detal, który przyciąga wzrok, ale nie dominuje. Wszystko jest tu przemyślane i oszczędne. Podobnie kuchnia — nowoczesna, ale bez ostentacji. Marmurowa wyspa stoi w centrum, a lustra nad szarymi blatami wizualnie powiększają przestrzeń. Widać, że para nie lubi nadmiaru i stawia na funkcjonalność.


Warszawskie mieszkanie nie jest jednak ich jedynym adresem. Aktorzy mają również lokum w okolicach Zalewu Zegrzyńskiego. To zupełnie inna historia i zupełnie inna energia. Projekt powstał z inicjatywy siostry Banasiuka i od razu widać, że postawiono tam na artystyczną swobodę.
Sam Banasiuk przyznał w jednym z wywiadów telewizyjnych, że miejsce potrafi kojarzyć się z Kalifornią albo Portugalią, mimo że znajduje się tuż pod Warszawą. Najbardziej charakterystycznym elementem jest sufit. Pokryto go nieregularnymi czarnymi liniami, które tworzą dynamiczny, niemal wirujący wzór.
Pod nim zawisły czerwone łańcuchy, z których opuszczono okrągłe, białe lampy. Projekt powstał spontanicznie — bez długich przygotowań, w jeden wieczór, z odrobiną improwizacji. Całość uzupełniają drewniane elementy i widok na las za oknem, co sprawia, że przestrzeń sprzyja wyciszeniu i odpoczynkowi.