Doda puściła hamulce. W sobotni wieczór powiedziała dość i zapowiedziała twarde ruchy

To nie był emocjonalny impuls ani krótka odpowiedź na krytykę. W sobotni wieczór Doda opublikowała długie nagranie, w którym wprost powiedziała, że przekroczono granicę. Jej głos był stanowczy, momentami wściekły, momentami wyraźnie zmęczony. Jak podkreśliła, fala ataków trwa od lat, ale ostatnie wydarzenia sprawiły, że nie zamierza już milczeć.

Artystka znalazła się ostatnio w ogniu krytyki po tym, jak wzięła udział w oficjalnych spotkaniach z przedstawicielami najwyższych władz państwowych, związanych z działaniami na rzecz ochrony zwierząt. W tym także po rozmowach z Karolem Nawrockim. Zamiast skupienia na efektach tych rozmów, część komentujących zaczęła wracać do jej dawnego wyroku i podważać sens jej obecności przy takich inicjatywach.

To właśnie ten moment, jak mówi Doda, przelał czarę goryczy. W nagraniu otwarcie opowiadała o miesiącach intensywnej pracy, setkach rozmów, organizowaniu wsparcia i jeżdżeniu po kraju. Zamiast uznania pojawiły się jednak pytania, kiedy wreszcie zniknie z mediów i co jeszcze trzeba zrobić, by odebrać jej możliwość działania.

Wokalistka nie ukrywała oburzenia. Z jej słów jasno wynikało, że czuje się systematycznie atakowana i publicznie upokarzana. W emocjonalnym wywodzie podkreślała, że to ona wykonywała ciężką, niewdzięczną pracę, a mimo to stała się celem nagonki. Wprost pytała, czy wycofanie się z pomocy zwierzętom miałoby kogokolwiek uszczęśliwić.

 

Посмотреть эту публикацию в Instagram

 

Публикация от D🌕DA (@dodaqueen)

W dalszej części nagrania Doda wróciła do początków swojej kariery. Przypominała, że od młodych lat regularnie wieszczono jej koniec, a każde potknięcie było wyciągane i wałkowane bez końca. Z goryczą mówiła o tym, jak przez lata przypisywano jej złe intencje, nawet wtedy, gdy poświęcała swój czas i energię na działania pomocowe.

Nie zabrakło też bardzo osobistych wyznań. Artystka przyznała, że mimo ogromnej presji nigdy się nie poddała, choć wielokrotnie było jej zwyczajnie ciężko. Podkreślała, że swoje kary odbyła i nie zgadza się na ciągłe przypominanie przeszłości jako pretekstu do dalszego atakowania.

Najmocniejszy fragment dotyczył jednak przyszłości. Doda jasno zapowiedziała, że nie zamierza już tolerować hejtu, stalkingu i publicznego linczu. Oświadczyła, że jest gotowa korzystać z pełnej ścieżki prawnej, włącznie ze zgłoszeniami do prokuratury, jeśli nękanie będzie się powtarzać.

Na koniec zwróciła się bezpośrednio do swoich krytyków. Zarzuciła im brak realnego zaangażowania i wygodne ocenianie z boku. Jej zdaniem ataki nie uderzają tylko w nią, ale również w sprawy, które wymagają wsparcia i determinacji. Jedno wybrzmiało jasno — tym razem Doda nie zamierza odpuszczać.