Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że ten rozdział został zamknięty na dobre. Tomasz Karolak w wywiadach mówił wprost o chaosie, rywalizacji i decyzji bez odwrotu, a Viola Kołakowska dawała do zrozumienia w mediach społecznościowych, że idzie własną drogą. Tym większe zaskoczenie wywołały najnowsze doniesienia z Warszawy.
Byli partnerzy zostali przyłapani razem podczas wspólnego wyjścia. Najpierw widziano ich, gdy wchodzili do urzędu paszportowego, gdzie załatwiali formalności, a chwilę później odjeżdżali jednym samochodem. Według relacji świadków nie było między nimi ani napięcia, ani chłodu. Wręcz przeciwnie — humory dopisywały, pojawiały się żarty i uśmiechy.
Osoby, które miały okazję ich obserwować, zwracają uwagę na swobodną atmosferę. Ich zachowanie bardziej przypominało zgraną rodzinę niż parę, która jeszcze niedawno publicznie mówiła o definitywnym końcu relacji. Wspólny spacer i codzienne sprawunki wyglądały zupełnie naturalnie.
Ich historia od początku była pełna zwrotów akcji. Poznali się blisko dwie dekady temu na planie serialu i przez lata wielokrotnie się rozstawali oraz wracali do siebie. Mimo wspólnych dzieci przez długi czas funkcjonowali w nietypowym modelu, nie mieszkając razem i prowadząc oddzielne życia.

Jeszcze niedawno Karolak w rozmowie z „Żurnalistą” nie pozostawiał złudzeń. Opowiadał o rywalizacji zawodowej i mentalnej, która jego zdaniem niszczyła codzienność. Przyznawał, że brak stabilności i ciągłe napięcia doprowadziły do decyzji, którą określał jako ostateczną. Padały słowa o rozstaniu „raz na zawsze” i braku jakichkolwiek powrotów.
Dlatego obecność Karolaka i Kołakowskiej razem znów rozgrzała wyobraźnię internautów. Czy to tylko wspólne obowiązki i dobra relacja dla dobra rodziny, czy coś więcej — tego na razie nie wiadomo. Jedno jest pewne: ta historia po raz kolejny udowadnia, że w ich przypadku słowo „koniec” nigdy nie brzmi do końca przekonująco.