Po głośnym rozstaniu z Agnieszka Kaczorowska Maciej Pela nie znika z mediów społecznościowych. Wręcz przeciwnie — tancerz coraz odważniej pokazuje swoje poczucie humoru i dystans do prywatnych zawirowań. Najnowsza publikacja tylko dolała oliwy do ognia.
Pela i Kaczorowska przez lata uchodzili za jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w świecie tańca i show-biznesu. Ślub w 2018 roku, dwie córki i wspólne projekty sprawiały wrażenie stabilności. Dlatego informacja o rozstaniu była dla wielu osób sporym zaskoczeniem. Z czasem oboje potwierdzili, że ich drogi się rozeszły i że skupiają się na nowym etapie życia.

W środowy wieczór Maciej Pela opublikował na Instagramie rolkę, która natychmiast przyciągnęła uwagę obserwatorów. Na nagraniu pojawił się u boku Edyta Folwarska, którą żartobliwie określił mianem swojej „nowej żony”. Całość miała wyraźnie satyryczny charakter i była oparta na scenkach dobrze znanych z codzienności wielu par.

W krótkim wideo pokazali drobne małżeńskie złośliwości, przekomarzanie się i humorystyczne napięcia. Internauci szybko podchwycili żart, a w komentarzach nie brakowało śmiechu i sugestii, że Pela w ten sposób celowo puszcza oko do widzów. Dla wielu osób był to też czytelny sygnał, że tancerz nie ma zamiaru grać roli cierpiącego po rozstaniu.

Choć nagranie mogło zostać odebrane jako subtelna uszczypliwość wobec byłej żony, sam Pela pokazuje, że stawia dziś na lekkość i ironię. Po zakończeniu małżeństwa koncentruje się na pracy, dzieciach i odbudowywaniu codzienności na własnych zasadach. Oficjalnie pozostaje singlem, a publikacja z „nową żoną” była jedynie zabawą formą.

Tymczasem Agnieszka Kaczorowska również zamknęła poprzedni rozdział. Aktorka i tancerka związała się z Marcin Rogacewicz. Para wspólnie buduje dom pod Warszawą i przygotowuje się do spektaklu „7”, w którym chcą opowiedzieć o swojej relacji i pasji do tańca, która połączyła ich na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”.
Jedno jest pewne — obie strony jasno pokazują, że idą dalej. A Maciej Pela udowadnia, że czasem jeden żart wystarczy, by znów znaleźć się w centrum uwagi.