Burza wokół stylizacji Anny Lewandowskiej. Jedno zdjęcie z programu wystarczyło, by wybuchła awantura

Wystarczyła jedna zapowiedź programu, by w sieci zawrzało. Na oficjalnym profilu „Pytania na śniadanie” pojawiło się zdjęcie Anny Lewandowskiej i Roberta Stockingera, którzy mieli poprowadzić kolejne wydanie śniadaniówki. Uwagę widzów przyciągnęło jednak nie to, co mieli mówić, lecz… to, co Lewandowska miała na nogach.

Anna Lewandowska od pewnego czasu jest jedną z twarzy programu. Wcześniej widzowie kojarzyli ją głównie z segmentu „Czerwony dywan”, gdzie relacjonowała wydarzenia ze świata show-biznesu. Tym razem pojawiła się w duecie z Robertem Stockingerem, a zdjęcie promujące odcinek momentalnie rozpaliło komentarze.

Internauci skupili się na białych, koronkowych rajstopach prezenterki. Stylizacja, zamiast zebrać pochwały, wywołała falę krytyki. W komentarzach zaroiło się od gorzkich uwag, że taki wybór nie dodaje uroku, a moda nie zawsze idzie w parze z dobrym smakiem. Niektórzy porównywali strój do komunijnego, inni cofali się myślami do lat 80.

Lewandowska nie udawała, że nie widzi zamieszania. Wręcz przeciwnie — postanowiła odpowiedzieć. Gdy jeden z internautów napisał, że wygląda „jak do komunii”, odpisała krótko i z dystansem, potwierdzając to z przymrużeniem oka. Na komentarz o stylu rodem z 1985 roku zareagowała równie bezpośrednio, przypominając, że to właśnie jej rocznik i że takie elementy wracają do łask.

To nie jedyne emocje, jakie ostatnio towarzyszyły „Pytaniu na śniadanie”. W jednym z wydań programu doszło także do wpadki w kuchni. Podczas gotowania zielonej zupy shrekowej Jolanta Kleser zaczęła miksować składniki, a zawartość naczynia niespodziewanie się wylała, ochlapując ją na wizji. Reakcje w studiu były natychmiastowe, a sama kucharka skomentowała sytuację z uśmiechem, przypominając, że takie rzeczy w kuchni po prostu się zdarzają.

Choć program miał być lekką, poranną rozrywką, tym razem to detale wywołały największe emocje. Jedno zdjęcie, jedna stylizacja i kilkanaście słów wystarczyły, by rozpętać dyskusję, która szybko wyszła poza ramy śniadaniówki.