Ania Karwan zmienia reguły gry. Nowy singiel odsłania ją z zupełnie innej strony

Powrót Ani Karwan nie przypomina głośnego manifestu ani emocjonalnego krzyku, z jakimi była kojarzona przez lata. Tym razem artystka stawia na spokój, światło i wyraźny oddech. Singiel „W to mi graj” od pierwszych sekund pokazuje, że to zupełnie nowy rozdział — nie tylko w jej twórczości, ale i w podejściu do samej siebie.

Po dłuższej przerwie Karwan wraca z piosenką, która nie próbuje nikogo przekonywać na siłę. Jest lekka w brzmieniu, ale dojrzała w treści. Zamiast napięcia pojawia się akceptacja, zamiast walki — dystans. To pierwszy oficjalny sygnał zapowiadający trzeci studyjny album wokalistki, nad którym trwają już intensywne prace.

Dotychczasowa droga artystyczna Karwan była konsekwentna i wyrazista. Debiut szybko przyniósł jej nominację do Fryderyków, a kolejne utwory ugruntowały pozycję jednej z najbardziej emocjonalnych postaci polskiej sceny pop. Prawdziwy przełom nastąpił wraz z piosenką „Słucham Cię w radiu co tydzień”, która zgromadziła dziesiątki milionów odsłon i na długo zapisała się w świadomości słuchaczy.

Z biegiem lat artystka wypracowała własny język — intymny, szczery, oparty na emocjonalnej prawdzie. Utwory takie jak „Głupcy” czy „Czarny Świt”, a także album „Swobodnie”, potwierdziły jej artystyczną dojrzałość. „W to mi graj” nie zrywa z tą przeszłością, ale pokazuje ją w jaśniejszym, spokojniejszym świetle.

Sama Karwan mówi o tym etapie bez patosu i bez deklaracji na pokaz. Przyznaje, że moment zrozumienia kim jest i po co tworzy, przyniósł ulgę i wewnętrzny balans. W nowej piosence słychać właśnie tę zgodę na siebie i radość z bycia tu i teraz.

Za „W to mi graj” stoi zespół sprawdzonych współpracowników. Utwór powstał z udziałem Leona Krześniaka, Piotra „Pepe” Pluty, Magdy „Goyi” Wójcik oraz Wiktora Dyduły. To połączenie doświadczenia i świeżej energii, które idealnie wpisuje się w nowy kierunek artystki.

Równolegle Karwan wraca także na ekrany. W formacie „The Voice Comeback Stage” pojawia się w roli mentorki, wspierając uczestników, którzy dostali drugą szansę. Ten krok symbolicznie zamyka etap skupiony wyłącznie na sobie i otwiera kolejny — dzielenia się doświadczeniem.

„W to mi graj” już teraz zbiera bardzo dobre reakcje i wiele wskazuje na to, że może stać się jednym z najmocniejszych muzycznych akcentów początku 2026 roku. To powrót bez krzyku, ale z ogromną siłą.