Sandra Hajduk, znana widzom „Dzień dobry TVN”, na ekranie niemal zawsze prezentuje się perfekcyjnie. Starannie ułożona fryzura, dopracowany look i telewizyjny profesjonalizm stały się jej znakiem rozpoznawczym. Tym razem dziennikarka postanowiła jednak pokazać zupełnie inną stronę — bez doczepów, bez stylizacji i bez udawania.
Hajduk od dawna otwarcie przyznaje, że korzysta z zagęszczania włosów. Choć dla niej to po prostu element pracy i dobrego samopoczucia, w sieci regularnie spotyka się z krytyką. Komentarze obcych osób potrafią być bezlitosne i często sugerują, że robi coś „niepotrzebnie” albo „na pokaz”.

Podczas ostatniej wizyty w salonie fryzjerskim dziennikarka zdecydowała się na szczerość. Opublikowała zdjęcia w naturalnych włosach i wyjaśniła, dlaczego korzysta z doczepów. Przyznała wprost, że marzyła o gęstych, naturalnych włosach, ale mimo prób i starań nie jest w stanie ich zapuścić. I nie zamierza się z tego tłumaczyć.

Podkreśliła też coś bardzo ważnego — przedłużanie włosów nie wynika u niej z kompleksów ani braku akceptacji siebie. Wręcz przeciwnie. Jak sama zaznaczyła, ma solidne poczucie własnej wartości zarówno z doczepami, jak i bez nich. Zabieg daje jej po prostu radość i satysfakcję, a to wystarczy.
Najmocniejsze słowa padły jednak na końcu. Sandra Hajduk zwróciła się bezpośrednio do kobiet i zaapelowała o więcej empatii. Zwróciła uwagę na pasywno-agresywne komentarze, które kobiety kierują do innych kobiet, często zupełnie bez refleksji. Jej zdaniem takie zachowania powinny zostać wreszcie zatrzymane.

Na koniec dodała z przekąsem, że sama nie znosi określenia „doczepy”, bo kojarzy jej się z czymś tandetnym i niesprawiedliwym. Cały wpis wywołał spore poruszenie, a wiele kobiet przyznało, że poczuło się nim realnie wsparte.