„Po co to robicie kobietom?” Marianna Schreiber opisała scenę z Biedronki i puściły jej nerwy

Marianna Schreiber znów znalazła się w centrum zainteresowania, tym razem nie za sprawą życia uczuciowego czy medialnych deklaracji, ale sytuacji z zupełnie zwyczajnego miejsca. Celebrytka opisała w mediach społecznościowych zdarzenie, do którego doszło podczas codziennych zakupów w supermarkecie. Jak sama przyznała, to doświadczenie skłoniło ją do mocnej refleksji.

Schreiber relacjonowała, że wszystko wydarzyło się przy kasie w jednej z Biedronek. Stała, wykładając produkty na taśmę, gdy nagle nieznajomy mężczyzna zwrócił się do niej z pytaniem o randkę. Zaskoczona odpowiedziała spokojnie, że ma już kogoś. Jak tłumaczyła później, nie chciała mówić wprost „nie”, by nie prowokować dalszych pytań ani niepotrzebnych emocji.

Sytuacja jednak na tym się nie skończyła. Mężczyzna zaproponował wymianę numerów telefonów, na co Marianna ponownie odmówiła. Wtedy, jak opisała, atmosfera gwałtownie się zmieniła. Zalotnik przestał być uprzejmy, a jego reakcja była daleka od kulturalnej.

Według relacji celebrytki obcy mężczyzna zaczął głośno komentować jej odmowę, przerzucając frustrację na kobiety jako ogół. Schreiber podkreśliła, że to właśnie ten moment był dla niej najbardziej niepokojący i nieprzyjemny. Zwykła, spokojna odpowiedź wywołała wybuch złości i krytyki.

Na koniec swojego wpisu Marianna Schreiber podzieliła się refleksją, która szybko obiegła sieć. Zwróciła uwagę na problem nachalności i brak szacunku wobec granic, z jakim kobiety spotykają się nawet w najbardziej codziennych sytuacjach. Jej słowa były krótkie, ale bardzo dosadne.

Jak zwykle, historia wzbudziła emocje wśród internautów. Pod wpisem pojawiły się setki komentarzy — od głosów poparcia, po ironiczne i złośliwe uwagi. Jedno jest pewne: opisana scena poruszyła temat, który wielu osobom jest aż nazbyt znajomy.