Anna i Robert Lewandowscy od lat uchodzą za jedną z najbardziej rozpoznawalnych i zgodnych par polskiego show-biznesu oraz świata sportu. On – gwiazda FC Barcelony i jeden z najlepszych piłkarzy swojego pokolenia. Ona – przedsiębiorcza, konsekwentna, rozwijająca w Hiszpanii potężne projekty wellness. Ich wspólny wizerunek przez lata był symbolem harmonii, dyscypliny i rodzinnej stabilności.
Za kulisami tej perfekcyjnej układanki zaczęły się jednak pojawiać rysy. Anna Lewandowska po raz pierwszy tak otwarcie dała do zrozumienia, że życie podporządkowane piłkarskiemu kalendarzowi nie zawsze jest łatwe. Choć zawsze stała murem za mężem, coraz wyraźniej sygnalizuje, że również jej potrzeby wymagają przestrzeni.
Para poznała się jeszcze na studiach, a w 2013 roku powiedziała sobie sakramentalne „tak”. Doczekali się dwóch córek i od lat funkcjonują pomiędzy Polską a Hiszpanią, podporządkowując codzienność karierze Roberta. Przez długi czas to on był absolutnym centrum rodzinnego rytmu.

Podczas jednej z ostatnich gal sportowych Anna, odbierając nagrodę w imieniu męża, pozwoliła sobie na szczery komentarz. W półżartem wypowiedzianych słowach dało się wyczuć zmęczenie nieustannym czekaniem na moment, w którym sport przestanie dyktować wszystko. Zwróciła uwagę na ogromną ambicję Roberta i jego nieustanne dążenie do sukcesu, jednocześnie przyznając, że marzy o czasie, kiedy będą mogli w pełni skupić się na sobie.
Początkowo wielu odebrało to jako niewinny żart. Jednak późniejsze wypowiedzi Anny pokazały, że temat jest znacznie poważniejszy. Przyznała, że rodzinne kalendarze od lat układane są pod mecze męża i obowiązki dzieci, a ona sama często ląduje na końcu tej listy. Wakacje, wyjazdy i wspólne chwile zależą głównie od terminarza Roberta.

Anna Lewandowska postanowiła jednak coś zmienić. Wyznała, że choć nadal wspiera męża, zaczęła stawiać na własne projekty i potrzeby. W jednym z kluczowych momentów sezonu, gdy Robert grał ważny mecz, ona pojawiła się na stadionie tylko na część spotkania, by później wrócić do swojego studia i celebrować ważną rocznicę zawodową. Dla niej był to symboliczny krok.

W rozmowach z mężem padły słowa, które pokazują, że para weszła w nowy etap. Anna przyznała, że po latach skupienia wyłącznie na piłce poczuła potrzebę większej uwagi i przestrzeni dla siebie. Podkreśliła, że to nie bunt ani odwrót od rodziny, lecz próba zachowania równowagi.

Choć Anna i Robert Lewandowscy są razem od 13 lat, ich historia pokazuje, że nawet w najbardziej stabilnych związkach przychodzi moment na szczere rozmowy i korekty kursu. Wszystko wskazuje na to, że zamiast kryzysu mamy do czynienia z próbą wzmocnienia relacji i nowego podziału ról.