„To mogło skończyć się tragedią”. Małgorzata Tomaszewska pokazała rozbite auto po wypadku w Dubaju

Wakacyjny wyjazd Małgorzaty Tomaszewskiej do Dubaju miał być czasem odpoczynku, słońca i rodzinnej beztroski. Prezenterka chętnie dzieliła się kadrami z plaży, chwilami spędzonymi z dziećmi i mamą. Nikt nie spodziewał się, że urlop zostanie nagle przerwany przez groźnie wyglądający wypadek samochodowy.

Małgorzata Tomaszewska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskich mediów. Prywatnie jest mamą dwójki dzieci — syna Enza oraz córeczki Laury, która przyszła na świat 20 lutego 2024 roku. O narodzinach córki prezenterka informowała fanów tuż po porodzie, publikując wzruszający wpis o pierwszych chwilach razem. Mimo intensywnego życia rodzinnego długo pozostawała aktywna zawodowo, również w trakcie ciąży.

Tym razem zamiast kolejnych wakacyjnych relacji pojawiły się nagrania, które zaniepokoiły obserwatorów. Tomaszewska poinformowała, że brała udział w kolizji drogowej. W zdarzeniu uczestniczyły trzy samochody — auto prowadzone przez nią, taksówka oraz trzeci pojazd. Jak relacjonowała, wszystko wydarzyło się nagle i zupełnie niespodziewanie.

Prezenterka postanowiła na bieżąco pokazać fanom, jak wygląda procedura zgłaszania wypadku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Okazało się, że znacznie różni się ona od tego, do czego przyzwyczajeni są kierowcy w Polsce. Zamiast natychmiastowego przyjazdu policji, konieczne było wypełnienie specjalnego formularza w aplikacji.

Na nagraniu opowiadała, że trzeba było wykonać zdjęcia uszkodzeń, wpisać numery rejestracyjne, dane kierowców oraz prawa jazdy. Dopiero po przesłaniu wszystkich informacji służby miały się skontaktować z uczestnikami zdarzenia. Cały proces trwał długo i był wyjątkowo stresujący.

Sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała, gdy okazało się, że po zgłoszeniu kolizji nikt nie przyjedzie na miejsce. Rodzina mogła wrócić do domu, ale po pewnym czasie otrzymała telefon z policji z informacją, że musi ponownie pojawić się tam, gdzie doszło do wypadku. Błędy w dokumentach wymagały osobistego wyjaśnienia sprawy.

Dla Małgorzaty Tomaszewskiej i jej bliskich było to wyczerpujące doświadczenie. Konieczność ponownego dojazdu, stres i formalności skutecznie odebrały radość z urlopu. Jak przyznała, jedyną osobą, która przespała cały chaos, była jej kilkumiesięczna córka, spokojnie śpiąca w samochodzie.

Prezenterka pokazała również zdjęcia uszkodzonego auta. Choć nikt nie ucierpiał, widok zniszczeń zrobił ogromne wrażenie i uświadomił, jak niewiele brakowało do poważniejszych konsekwencji. Wakacyjna sielanka zamieniła się w dzień pełen nerwów, który na długo pozostanie w pamięci całej rodziny.