Katarzyna Glinka od lat uchodzi za jedną z tych aktorek, które nie gonią za modą na perfekcję. Zamiast tego stawia na zdrowy rozsądek, regularność i rozwiązania, które da się pogodzić z codziennym życiem. I właśnie to — jak sama podkreśla — jest jej największym sekretem.
48-letnia gwiazda nie ukrywa, że nie ma czasu ani potrzeby na skomplikowane rytuały pielęgnacyjne. Jej poranki są szybkie i konkretne. Twarz przemywa wyłącznie wodą, bez pianek, żeli czy płynów micelarnych. Potem sięga po jeden, ale porządny krem nawilżający. I na tym kończy temat.

Aktorka wielokrotnie podkreślała, że nadmiar kosmetyków potrafi zrobić więcej szkody niż pożytku. Dlatego unika detergentów i pozwala skórze funkcjonować w naturalnym rytmie. Zupełnie inaczej wygląda jej wieczorna rutyna — tu nie ma kompromisów. Po całym dniu pracy, często w ciężkim makijażu, dokładne oczyszczanie twarzy to dla niej absolutna podstawa.
Glinka regularnie sięga po peelingi i maski, traktując je jako formę regeneracji po intensywnych dniach na planie. W jej kosmetyczce pojawiają się m.in. produkty z retinolem czy preparaty regenerujące, które mają pomóc skórze odzyskać świeżość i elastyczność.

Po pracy aktorka wraca do minimalizmu. Na co dzień unika mocnego makijażu, bo — jak sama przyznaje — ma go aż nadto zawodowo. Jeśli wychodzi prywatnie, stawia na lekki podkład i tusz do rzęs. Czasem delikatnie podkreśla usta lub kości policzkowe, ale nigdy nie przesadza. Coraz częściej wybiera też polskie kosmetyki, które — jej zdaniem — spokojnie dorównują zagranicznym markom.
Równie proste podejście ma do formy fizycznej. Dla Katarzyny Glinki ruch to nie kara ani obowiązek, lecz naturalna potrzeba. Wystarczy jej około 40 minut dziennie, by poczuć się dobrze. Latem wsiada na rower, zimą wybiera narty, a gdy ma okazję — gra w tenisa lub squasha. Kluczowa jest regularność, nie perfekcja.

W kwestii jedzenia również nie popada w skrajności. Jej dieta opiera się głównie na warzywach, owocach, rybach i orzechach. Uwielbia świeżo wyciskane soki i sezonowe produkty, ale nie odmawia sobie drobnych przyjemności. Jak sama mówi, czasem po prostu ma ochotę na coś słodkiego — i nie robi z tego problemu.
Katarzyna Glinka otwarcie przyznaje, że miewa gorsze dni. I daje sobie na nie przestrzeń. Dla niej dbanie o siebie to nie tylko kremy, treningi i zdrowa dieta, ale też umiejętność odpuszczania i bycia dla siebie wyrozumiałą.