„To wyglądało jak przebranie”. Olejnik na gali Chopinowskiej wywołała konsternację

Podczas Gali Finałowej XIX Konkursu Chopinowskiego w Filharmonii Narodowej wszystko miało swój rytm, klasę i elegancję. Zwycięstwo Amerykanina Erica Lu należało do najważniejszych momentów wieczoru, ale Monika Olejnik zadbała o to, by spojrzenia widzów i fotoreporterów co chwilę uciekały w inną stronę. I to niekoniecznie tam, gdzie planowano.

Dziennikarka TVN24 pojawiła się na czerwonym dywanie w kremowej, dwuczęściowej stylizacji. Góra w formie golfu z rękawem trzy czwarte prezentowała się spokojnie i elegancko. Prawdziwe emocje zaczęły się jednak poniżej pasa. Spódnica o nietypowym kroju, przywodzącym na myśl napompowane formy, zwracała uwagę już samą konstrukcją, ale to detale sprawiły, że stylizacja stała się tematem numer jeden wieczoru.

Kluczową rolę odegrały rajstopy. Koronkowe, dobrane kolorystycznie do kreacji, w świetle fleszy i reflektorów sprawiały, że nogi dziennikarki wyglądały na nienaturalnie blade. Efekt był na tyle mocny, że z daleka całość sprawiała wrażenie niemal teatralne. Czarne szpilki z charakterystyczną czerwoną podeszwą tylko podkreśliły kontrast, zamiast go złagodzić.

Wśród zgromadzonych nie brakowało spojrzeń pełnych zdziwienia, a w sieci szybko pojawiły się komentarze sugerujące, że stylizacja bardziej pasowałaby do październikowego klimatu niż do jednej z najbardziej prestiżowych gal muzycznych w kraju. Niektórzy pytali, czy to świadoma prowokacja, inni mówili o modowej wpadce, której trudno było nie zauważyć.

Trzeba jednak oddać Olejnik jedno. Niezależnie od ocen, dziennikarka od lat idzie własną drogą i nie zamierza podporządkowywać się przewidywalnym trendom. Tam, gdzie inni stawiają na bezpieczne garnitury i klasyczne suknie, ona wybiera eksperyment. I choć efekt bywa kontrowersyjny, skutecznie przyciąga uwagę — a to w świecie mediów wciąż pozostaje walutą najwyższej próby.

Czy była to modowa wpadka czy kolejny dowód odwagi? Jedno jest pewne: obok tej stylizacji nie dało się przejść obojętnie.