„To nie jest wiek na milczenie”. Racewicz z siłowni uderza w stereotypy i pokazuje formę

Joanna Racewicz wrzuciła do sieci kadry z siłowni i momentalnie rozpętała dyskusję. Sportowy strój, wyraźnie zarysowane mięśnie, skupienie i pewność siebie — te zdjęcia robią wrażenie. Ale prawdziwy ciężar miały słowa, które do nich dołączyła.

Racewicz od lat jest aktywna w mediach społecznościowych, dziś działa jako trenerka wystąpień publicznych, autorka książek i uważna komentatorka rzeczywistości. Czasem pokazuje prywatność, czasem refleksję. Tym razem połączyła jedno z drugim. Opublikowała serię zdjęć i nagrań z treningu, a opis stał się ostrą ripostą wobec narracji, z którą kobiety po pięćdziesiątce zmagają się od lat.

Dziennikarka wzięła na celownik nagłówki w stylu „ma 52 lata i wciąż zachwyca formą” czy „figura nastolatki po pięćdziesiątce”. Z ironią rozprawiła się z sugestią, że metryka powinna decydować o tym, co wolno, a czego nie. Zauważyła, że nawyk zawstydzania kobiet wiekiem wciąż działa bez zarzutu, jakby liczba w dowodzie była wyrokiem dla ciała i sprawczości.

Najmocniej wybrzmiał fragment osobisty. Racewicz przyznała, że paradoksalnie większy wstyd i presję czuła dużo wcześniej. Gdy miała trzydzieści lat, potrafiła postrzegać siebie jak kogoś „za starego”. Dziś, z perspektywy dwóch kolejnych dekad, mówi wprost, że dopiero się rozpędza i nie zamierza hamować.

To nie był post o mięśniach. To był manifest. O tym, że siła nie ma daty ważności, że ciało nie podlega metryce, a pewność siebie nie przychodzi z pozwoleniem. Racewicz znów zrobiła coś więcej niż tylko pokazała formę — pokazała, że stereotypy można podnosić tak samo jak ciężary i odkładać bez żalu.