Domowa metamorfoza i burza w komentarzach. Małgorzata Borysewicz odpowiedziała na zarzuty

Małgorzata Borysewicz znów znalazła się w centrum uwagi. Tym razem wszystko zaczęło się od niewinnej fryzjerskiej zmiany, którą rolniczka postanowiła pokazać fanom na Instagramie. Efekt? Lawina komentarzy, zachwytów, ale też oskarżenia o oszustwo.

Borysewicz zdobyła popularność dzięki czwartej edycji programu Rolnik szuka żony i od lat utrzymuje stały kontakt z obserwatorami. Wraz z mężem Paweł Borysewicz wychowuje dwójkę dzieci i chętnie pokazuje codzienność z gospodarstwa. Jej profil śledzą setki tysięcy osób, więc każda zmiana szybko trafia pod lupę.

W czwartek Małgorzata pochwaliła się odświeżonym kolorem włosów. Zamiast wizyty w salonie postawiła na koloryzację w domu. W nagraniu pokazała, jak Paweł w skupieniu nakłada produkt rozjaśniający, a całość miała charakter naturalnej, rodzinnej relacji. Rolniczka zdradziła, że zdecydowała się na front blond, czyli rozjaśnienie pasm przy twarzy.

Efekt końcowy był wyraźny. Włosy zyskały chłodniejszy, lekko srebrny odcień, co wywołało masę komplementów. Nie zabrakło jednak sceptyków. Jedna z internautek przypomniała, że wcześniej Małgorzata mówiła o farbowaniu w salonie co kilka miesięcy. Inny komentarz poszedł jeszcze dalej i wprost sugerował, że doszło do oszustwa.

Borysewicz nie zignorowała zarzutów. Odpisała wprost, tłumacząc, że tym razem po prostu zrobiła wyjątek i postawiła na domową zmianę. Zapewniła, że cały proces trwał około dwóch godzin, odbył się bez udziału fryzjera i był dokumentowany na bieżąco w relacjach. Podkreśliła, że gdyby coś było nie tak, publikacja nie pojawiłaby się od razu.

Dla wielu obserwatorów sprawa była jasna. Komentarze pełne były zachwytów nad efektem, pochwał dla męża i podkreślania, że metamorfoza wyszła znakomicie. Krytyczne głosy zginęły w morzu pozytywnych reakcji.