Adrian Szymaniak znów zabrał głos i zrobił to w sposób, który poruszył tysiące osób. Kilka dni po informacji o nawrocie choroby zdecydował się pokazać fragment faktury za leczenie i wprost opowiedzieć, w jakim miejscu dziś jest — fizycznie i psychicznie.
Uczestnik programu Ślub od pierwszego wejrzenia od miesięcy mierzy się z glejakiem IV stopnia. Choroba już raz brutalnie zmieniła jego codzienność. Gdy po intensywnej radiochemioterapii wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę, kontrolne badanie przyniosło kolejną trudną wiadomość.

Adrian wyjaśnił, że wcześniejsze wyniki były bardzo dobre. Rezonans po zakończeniu leczenia nie wykazywał niepokojących zmian, a sześciotygodniowa radiochemioterapia w Bydgoszczy przebiegła sprawnie. Nie ukrywał jednak, że pojawiły się momenty słabości — zmęczenie, mdłości i gorsze samopoczucie. Z czasem organizm się ustabilizował.
Przełom nastąpił podczas rutynowego rezonansu wykonanego 12 stycznia. Badanie wykazało niewielką, 2–3-milimetrową aktywność guza w miejscu wcześniejszego wycięcia. Ta pozornie mała zmiana miała ogromne konsekwencje — całkowicie wykluczyła Adriana z udziału w badaniu klinicznym, z którym wiązano duże nadzieje.

Mimo to Szymaniak podkreśla, że dziś najważniejsza jest dla niego kondycja psychiczna. Jak mówi, właśnie ona pozwala mu trzymać się planu i iść dalej, krok po kroku, mimo zmiany strategii leczenia.
Największe poruszenie wywołało jednak zdjęcie fragmentu faktury, które opublikował. Adrian wyjaśnił, że rozpoczyna dalszą chemioterapię Temodalem na najbliższe sześć miesięcy, a równolegle zdecydował się na terapię TTFields, w jego przypadku w pełni odpłatną.

Koszty są ogromne. Na start zapłacił 240 tysięcy złotych, a później terapia wymaga comiesięcznej opłaty w wysokości 120 tysięcy złotych za użytkowanie specjalistycznego sprzętu. Jak podkreślił, bez wsparcia ludzi, którzy towarzyszą mu w tej walce, nie byłoby to możliwe.
W najbliższych dniach sprzęt ma trafić do jego domu. Adrian będzie nosił specjalny czepek podłączony do aparatu, którego zadaniem jest blokowanie podziału komórek nowotworowych. Za trzy miesiące zaplanowano kolejne badanie obrazowe, które pokaże, czy obrany kierunek przynosi efekty.
Sytuacja pozostaje bardzo poważna, ale Szymaniak nie traci jasności przekazu. Wprost mówi o faktach, liczbach i realiach leczenia, podkreślając jedno — ta walka trwa dzięki ludziom, którzy nie zostawili go samego.